Znajdziesz tutaj fanfiction'y z k-pop'owymi zespołami/wokalistami, jak i z domieszkami innych zespołów.
Jeśli komentujesz to znaczy, że interesuje Cię nasza praca i chcesz dalej czytać. :)
Znajdują się tu treści erotyczne i odmienne orientacje!

sobota, 12 września 2015

#.11. BAEKYEOL - EXO - PART ONE

Notka od autora:

Część pierwsza two-three-four? shota. Mam nadzieję,że zaciekawi Was początek. ;)




Nie za wolno,lecz i nie za szybko wszedłem do ogromnej sali. Uśmiech od razu pojawił się na mojej twarzy. Josh popchnął mnie w tłum tańczących ludzi. Również złapał mnie za ramię i zaczął prowadzić do stolika. W końcu wyszedł po mnie. Ten klub ma ponad 500 miejsc siedzących. Ludzie pijani mają dobrą pamieć co do teraźniejszości lub bliskiej przyszłości i przeszłości. Bo trafić do stolika porządnie schlanym to naprawdę trzeba dobrze pamiętać. A w tym klubie tym bardziej. Już z daleka zauważyliśmy jak nasi znajomi machają do nas. Również krzyczą, ale nic nie da się tutaj usłyszeć. Dlatego wszyscy mają telefonu w dłoniach. Usiadłem obok jakiejś dziewczyny. pierwszy raz ją tu widzę, zapewne ktoś zaprosił ją do naszego grona. Przegryzłem wargę,patrząc jej w oczy. Podziała? Posłałem trochę złośliwy uśmieszek. Ta tylko pochyliła głowę w prawą stronę i z uśmiechem zmierzyła mnie wzorkiem od góry do dołu i z dołu do góry.
-Skarbie. 
Jej dłoń znalazła się na moim ramieniu. Zaczęła je pocierać. Czując,że raczej da się nabrać,pochyliłem się nad nią i....
-Widać,że jesteś gejem. 
Przewróciłem oczyma i wróciłem do wcześniejszej postawy. Do wszystkich przyszła w tym samym czasie wiadomość. Oczywiście każdy dopadł się do telefonu. Ja nawet nie wiem w której kieszeni jest,dlatego spojrzałem na ekran telefonu, dziewczyny siedzącej obok mnie. 
''Widać i czuć z daleka. Polecam po kolei spojrzeć się najpierw na lewo a potem na prawo. <3 Kooocham Cię Baek..''
Automatycznie zwiesiłem wzrok na Chanie. Jak napisał tak wszyscy zaczęli patrzeć. Poczekałem trochę i sam zrobiłem to z czystej ciekawości. Och. Zaśmiałem się, widząc jakiś trzech chłopaków, wgapiających się w nasz stolik i głownie w moje ciało. Po drugiej stronie złapałem kontakt wzrokowy z czerwono włosom dziewczyną. obok niej stoi chłopak i rozmawiają,patrząc się na mnie. Czworokąt i trójkąt. Dzisiaj mam ochotę zapoznać kogoś i nie iść na chybił traf do łóżka. Czasem naprawdę bywa trudno po stosunku. Wymagają czegoś czego nie mogę im dać. I nie chodzi tylko o bliższe poznanie się. Również o pogardę do mnie,że to niby ja zmanipulowałem kogoś, co zawsze jest kłamstwem. Tylko raz sam kogoś zacząłem uwodzić i udało się. 
-Baekhyun nie zamyślaj się tak, lepiej wypijmy po shocie. 
-To dawaj. 
Głośno odpowiedziałem do ucha Josha. Chan jako najmłodszy powiadomił barmana o naszym zamówieniu. Uniosłem brwi, widząc dziewięć kieliszków z czystym alkoholem. Wszyscy unieśliśmy je i wypiliśmy. Dłonią przejechałem po włosach, dyskretnie rozglądając się. Chyba jeszcze trochę się napije i dopiero pójdę tańczyć. Oprócz tych trójkątów i innych figur geometrycznych nie widzę,by ktoś się mi przyglądał. Wypiłem szklankę whisky i jakiś drink, który poleciła mi dziewczyna siedząca obok mnie. Razem z nią,Alexem i HyukJae wybraliśmy się na parkiet. I tak co jakiś czas wracaliśmy do stolika, by znów napoić swój organizm kolejnymi procentami i znów na parkiet. 

***

Czując ogromną gulę w gardle, przebudziłem się. O nie, nie. Nie mogę teraz wymiotować. Mocniej złapałem prześcieradło,pragnąc by uczucie zwymiotowania ustało. Przełknąłem to co chciało ze mnie wyjść i delikatnie przejechałem palcami po dolnej powiece. Och. Mój eyeliner mocno się nie rozmazał. Ziewnąłem i zawadziłem o coś dłonią. Przechyliłem głowę w prawą stronę i ujrzałem dość ładnie wyrobiony tors. Przygryzłem wargę i powiodłem wzrokiem wyżej. Szyja w czerwonych plamkach i głowa za moją poduszką. Ponownie powiodłem jego ciało spojrzeniem,zatrzymując się na lini ciemnych włosków. Dalej przeklęta kołdra zasłania. A jestem ciekaw, co tam miałem zeszłej nocy w sobie. Podskoczyłem na tyle na ile moje ciało mi pozwoliło i wstrzymałem oddech.
-Z kim ja to dzisiaj miałem przyjemność spędzić noc. 
Z każdym wypowiadanym słowem, moja poduszka traciła w długości. Uniosłem wzrok i znów podszedł mi alkohol do ust. Zrobiłem duże oczy, widząc tak dobrze znajomą twarz. Na jego twarzy wykwitł uśmiech. Wolną dłonią przeczesał włosy i omiótł wzorkiem moje odkryte ciało. Również zerknąłem na swój tors i brzuch. Jego trochę malinek. Ja pierdziele. Nigdy bym nie pomyślał,że spotkamy się w takiej sytuacji.
-Miło mi Cię znów widzieć Baekhyun i to w takiej sytuacji, lecz trochę gorzej z pamięcią z dzisiejszej nocy.
Mój kuzyn przewrócił się na plecy i rozciągnął ramiona i bark. Jako iż jestem mądrą osobą, on jest totalnym debilem, porównując go do mnie. Ukończyłem szkołę średnią w najlepszym liceum w Seulu i z najlepszą średnią z całej szkoły. On za to znalazł się w szkole muzycznej. Teraz jest na ostatnim roku. Nie mam nic do muzyki, sam trochę się tym interesuje, ale tam bardziej uczą jak przetrwać niż wzbogacać ich o wiedzę codzienną.  Mocne westchnięcie wydostało się z moich ust. Nie wiem jakim to sposobem, ale w tym samym czasie zaczęliśmy podnosić się z łóżka. Jakoś dałem radę,uważając by alkohol nie wydostał się tą stroną którą nie powinien. A raczej nie górną częścią ciała. Odwróciłem się w stronę łóżka i krzyknąłem. To jest niemożliwe. Trochę zszokowany uwiesiłem wzrok na jego oczach. 
-Więcej niż 25 centymetrów. Jak to możliwe,
Posłałem mu pytające spojrzenie. Ten jak zwykle zaśmiał się. Uśmiech odkąd pamiętam nigdy nie opuszczał jego twarzy, Ciekawe co tam ma pod kopułą. 
-Taki duży penis był dzisiaj we mnie. O matko boska. 
Kucnąłem po bokserki i założyłem je na siebie. Następnie odziałem się w moje rurki i czerwoną koszulę. Nie mogłem zapiąć ją do końca, bo niektóre guziki są całkowicie wyrwane, bądź są na strzępku nitki. 
-Nie wierze.. Pamiętasz coś?
Zwróciłem się do niego, a ten drapiąc się po karku,zamyślił się. Jego tors jest wspaniały. Cholera jasna. Czemu ja nie pamiętam nic z tej nocy. Tego jak go dotykałem i jak penis moich marzeń był we mnie. 
-Nie za bardzo. 
Westchnąłem i jakimś cudem znalazłem moją komórkę, gdzieś niedaleko wyjścia z pokoju.
-Baekhyun.
Odwróciłem się w jego stronę.
-Hyung. Jestem twoim hyungiem.
Twardo powiedziałem i włożyłem telefon do kieszeni. Jak dobrze,że mam trochę banknotów. 
-Mam nadzieje,że następnym razem na trzeźwo będziesz krzyczał jak ci dobrze.
Kręcąc głową z niedowierzania wyszedłem z pokoju. Jednak samowolnie uśmiechnąłem się. W końcu taki sprzęt mógł mnie pieprzyć. 

***

-Mamo!! Ktoś dzwoni do drzwi!
-A czemu ty nie możesz otworzyć?
-Jestem zajęty!
-Masz natychmiast zejść!
-Ughhh. 
Z powrotem ubrałem bokserki i spodnie. A zapowiadało się miłe popołudnie. Schowałem moje zabawki do szuflady i przekręciłem kluczyć. Kluczyk znalazł się na swoim miejscu i wyszedłem z pokoju. Zszedłem po schodach i dotarłem do kuchni. 
-Nie wierzę.
Warknąłem. Co on tu robi. Zapowiada się cholera brak masturbacji przez najbliższy tydzień. Na samą myśl jęknąłem.
-Czemu nie powiedziałaś mi?
-Bo ty jak zwykle byłeś zajęty.
-Mamo.
Użyłem swojego twardego tonu, ale ta nawet nie zwróciła na mnie uwagę. Oparłem się o ścianę i postanowiłem nie odzywać się. Poczekam aż przywita się ze swoim HYUNGIEM. Przez następne dziesięć minut wwiercałem w niego wzrok, aż się doczekałem.
-A no własnie! Baekhyunieee. Witaj. 
Wyskoczył z krzesełka i wziął mnie w swoje ramiona. Jego silne ręce uniemożliwiły mi jakikolwiek ruch. A potem będzie na mnie,że nie odwzajemniłem uścisku.
-Hyung do cholery jasnej.
Warknąłem i po jakimś czasie puścił mnie.
-Baekhyun, Mam nadzieję,ze miło spędzimy ten czas. 
Czy mi się wydawało czy on z pewnym pożądaniem wypowiedział to zdanie? Spojrzałem na mamę,ale ta zajęta jest krojeniem ciasta. Przegryzłem wargę i złapałem go na tym,że przyglądał się temu drobnemu nawykowi. 
-Upssss.
Syknąłem, stając mu na stopie. Ten jęknął z bólu i od razu usiadł na swoim miejscu. Naprawdę. Nie dam rady tyle bez użycia moich zabawek,bądź poodtykania swojego penisa.

***

-No to Baekhyun. Zaprowadzisz mnie do swojego pokoju?
-Ughh.
Mruknąłem i wstałem z kanapy. Dyskretnie spojrzałem na niego-poprawia swoją bluzkę,która idealnie opina jego tors. Przegryzłem wargę i otworzyłem drzwi, wchodząc pierwszy. Usiadłem na swoim biurku i zacząłem obserwować go. Zamknął drzwi i postawił swoją walizkę przy mojej szafie na całą jedną ścianę. Obejrzał się w lustrze, poprawiając włosy i kucnął przed swoim bagażem. Po rozpięciu zamka i wyjęcia jakiegoś zawiniątka, z cwaniackim uśmieszkiem podszedł do mnie. Stanął naprzeciw mnie,dotykając swoimi udami moje kolana. Spojrzałem na pudełeczko i potem w jego oczy.
-Mały prezencik dla Ciebie.
Położył mi kartonik na kolanach. Zdziwiony znów spojrzałem na pakunek. Rozerwałem papier i potem otworzyłem wieczko pudełka. Nie wierze, po prostu nie wierzę. Już z krzykiem na ustach, podnosiłem głowę, gdy ChanYeol z tym cholernym uśmiechem, wyjął ten przedmiot. Moim oczom ukazał się case na telefon. Wziąłem go w dłoń i obejrzałem napisy na nim. Jest naprawdę fajny. Potem dotknąłem tego pierwszego przedmiotu, który najpierw wpadł mi w oczy.
-Czemu?
Zerknąłem na moja szufladę ze wszystkimi zabawkami.
-Skąd wiedziałeś,że przyda się?
-A jakoś tak.
Posłał mi ciepły uśmiech i dłonią pogłaskał moje kolano. Chciałem coś powiedzieć, ale miły dreszcz przeszedł przez mój kręgosłup. Przegryzłem wargę i sięgnąłem po telefon. Nałożyłem case na niego i z ponownym zdziwieniem oznajmiłem,że jest naprawdę ciekawy.
-Dziękuję Chany. Naprawdę dziękuję.
-Nie ma za co. Too mogę spać razem z tobą?
-Co!
Krzyknąłem schodząc z biurka, co oznaczało,że popchnąłem go wprost na moje łóżko.
-Och, tak szybko?
Puścił mi oczko i jeszcze wygodniej ułożył się na moim łóżku. przybrał naprawdę seksowną pozę i samowolnie zatrzymałem wzrok na jego kroczu. Podniecił się trochę. Pragnąc się trochę z nim podroczyć, przegryzłem wargę i zacząłem do niego podchodzić. Nachyliłem się nad jego ciałem, mając z nim cały czas kontakt wzrokowy. Nasze twarzy znalazły się naprzeciw siebie. ChanYeol co chwile zerkał na moje usta. Nagle podniosłem się i po prostu wyszedłem z pokoju i poszedłem do łazienki wziąć prysznic i zadbać o swoje ciało. Po drodze słyszałem długi jęk mojego kuzyna.

***

-Ok.. Naprawdę nie sądziłem,że ograsz mnie.
-Za mało wierzysz we mnie.
-A czy ja w ogóle w Ciebie wierzę?
-Mam nadzieje.
Mruknął i zmienił płytę w Play Station.
-Co wybrałeś?
-Battlefield.
-Które?
-Co?
Z małym zdziwieniem spojrzał na mnie. Również spojrzałem na niego z udawanym zdziwieniem.
-Dwójka,trójka,czwórka?
-Emmm.
Zmieszany wziął pudełko w dłoń.
-Trójka. Lubisz?
-Bardzo. Ogram Cię.
-Hah. Zobaczymy.
Z powrotem usiadł na kanapie i wzięliśmy pady w dłonie. W pierwszej rundce pokonałem go, a drugiej już byłem bliski wygranej, gdy moja mama weszła do salonu i stanęła przed nami.
-Noś cholera jasna!
Wykrzyknąłem, patrząc na mamę karcąco.
-Prawie go pokonałem!
-Baekhyun! Uspokój się. Chciałam wam coś powiedzieć.
Uśmiechnęła się do nas miło i usiadła na fotelu.
-Dzisiaj wyjeżdżam w delegację, więc mam nadzieję,że nie zabijecie się. Bo wiem, jak ostatnio się skończyło.
Trochę karcąco spojrzała na mnie, ale potem z uśmiechem zaczęła patrzeć się w oczy Chanyeola.
-Zostawiłam w kuchni pieniądze dla Was na ten czas. Ogólnie będziecie sami przez prawie tydzień, więc mam nadzieję,że dobrze wykorzystacie ten czas. Tylko proszę bez bicia. Ano i zamówcie pizze czy coś. Zaraz przyjedzie po mnie Mike i będziemy jechać, więc bawcie się dobrze.
W głośnym westchnięciem wstałem i przytuliłem mamę.
-Miłego wyjazdu.
Mruknąłem i zapytałem ChanYeola czy będziemy dalej grać. Ten odpowiedział,że to obojętne, więc wyłączyłem Play Station. Mama wyszła z domu, żegnając się z nami. Zamknąłem po jej wyjściu drzwi i wszedłem do kuchni. Włożyłem pieniądze do kieszeni i nalałem sobie soku pomarańczowego. Spojrzałem pytająco na mojego kuzyna czy też chciałby, ale ten prostym ruchem oznajmił mi, że nie ma w tym momencie ochoty. Usiadłem obok niego przy stole,odkładając szklankę na stół.
-Pizza,McDonald,KFC?
-A ty na co masz ochotę?
Oparł głowę na łokciu i oblizał swoje wargi. Nerwowo zagryzłem wargę i poprawiłem się na krześle. Cholera jasna. Ten brak masturbacji źle ze mną robi.
-Ja bym zjadł pizzę z pieczarkami i podwójnym serem.
-No to może być. Mam numer do dobrego lokalu. Chcesz małą,średnią czy dużą? Sos, picie?
-Niech będzie średnia, Coka Cola Zero i sos czosnkowy.
-OK.
Wyjął swój telefon z kieszeni i zaczął składać zamówienie z jakiejś pizzerii. Wypiłem do końca sok i odstawiłem szklankę do zlewu. Palcem pokazałem mu,że będę w swoim pokoju. Wszedłem do niego, upewniając się czy są zamknięte. Mam góra dwie minuty. Etui do moich sztucznych członków znalazło się w mojej dłoni, a potem w mojej ukochanej szufladzie. Posłałem tęskniące spojrzenie mojej kolekcji. Jeszcze trochę. Zamknąłem szufladę i schowałem kluczyk. I w tym momencie wszedł Yeol. Odetchnąłem i usiadłem na łóżku, opierając się o ścianę.
-Góra pół godziny.
-Ok.
Przejechałem dłonią po moich włosach, patrząc na Chanyeola. Usiadł obok mnie i jego dłoń znalazła się na mojej. Wziął ją i zaczął bawić się moimi palcami.
-Przypomniałeś sobie coś z tamtej nocy?
Moje średnice zapewne rozszerzyły się i od razu utkwiłem wzrok w Yeolu.
-Emm. Nie myślałem nad tym.
Skłamałem. Tak naprawdę próbowałem sobie coś przypomnieć, ale wyszło jak wyszło.. Nic nie pamiętam.
-A może chciałbyś mieć nowe wspomnienia?
Posłał mi flirtowski uśmiech i dłonią powiódł po moim udzie. Nawet nie wiesz jak bym chciał. Dwadzieścia pięć centymetrów! Dwadzieścia. Pięć. Warknąłem na niego i strzepnąłem jego dłoń.
-Ty lepiej myśl o jedzeniu, a nie ruchaniu. Bo kolejnego posiłku możesz się nie doczekać.
Wstałem w łóżka i schowałem pieniądze od mamy. Oparłem się o blat biurka i zacząłem głęboko oddychać. Tak mi trudno bez masturbacji..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy