Znajdziesz tutaj fanfiction'y z k-pop'owymi zespołami/wokalistami, jak i z domieszkami innych zespołów.
Jeśli komentujesz to znaczy, że interesuje Cię nasza praca i chcesz dalej czytać. :)
Znajdują się tu treści erotyczne i odmienne orientacje!

czwartek, 14 kwietnia 2016

#.14.SeHun+LuHan;oneshot.

Notka od autora:
Cześć! Oto kolejny one shot z HunHanem!
-Umm, cholera.
Westchnąłem, zakrywając dłonią oczy. Głupie słońce. Czasem zastanawiam się kto je wynalazł. A raczej odkrył. Chciałem podciągnąć kołdrę do góry, gdy niepodziewanie czyjś jęk wypełnił cały pokój. Szybko puściłem tą niby kołdrę i odchyliłem powieki. Ujrzałem blond czuprynę lekko poruszającą się.
-Co ty robisz?
Wstrzymałem oddech, słysząc ten głos.
''Usiadł na mnie okrakiem, poruszając biodrami. Jęknąłem i po chwili jego dłonie zaczęły odkrywać każdy zakamarek mojego torsu.''
-Jak się spało?
Nagle postać odwróciła się w moją stronę, podpierając na łokciach. Nasze spojrzenia skrzyżowały się ze sobą.
''-Dojdź dla mnie LuHan.
-Achhh.
-Dojdź.''
-D-dobrze, a Tobie?
-Nadzwyczajnie spokojnie.
Posłał mi ciepły uśmiech. Zapewne mój wyraz twarzy mówi to co zawsze.
-Nie jesteś zadowolony? Kurcze tak myślałem.
-N-nie.
-Słucham?
-Chciałeś tego?
-Bardzo.
Tym razem na jego twarzy pojawił się szerszy uśmiech. Splótł nasze dłonie.
-SeeeHun. Wstawaj. Pomożesz nam ogg.
LuHan gwałtownie odwrócił się w stronę drzwi. Przestraszony złapałem kontakt wzrokowy z ZiTao.
-Czemu on tak stoi?
Szepnął LuHan w moją stronę.
-Tao?
I za nim pojawił się Kris. Wyjrzał zza niego i szeroko się uśmiechnął.
-Możecie się troszkę bardziej przykryć?
-Co?
LuHan jak oparzony zakrył się aż pod samą szyję. Zastygł, ale tym razem mnie zakrył. YiFan posłał nam uśmiech i zabierając nadal zaskoczonego Tao, zamknął drzwi. LuHan znów odkrył się aż do podbrzusza. Mój wzrok samowolnie powędrował na jego ciemne włoski idące od podbrzusza aż nad pępek.
''-Jeszcze raz SeHun! Jeszcze raz.
-Hyuuung. 
Wymruczałem, wykonując kolejne pchnięcie.''
-LuHan?
-Mhm?
-Mogę cię pocałować?
Kolejny uśmiech i podpierając się po obu stronach jego głowy, parę razy cmoknąłem usta, by pogłębić pocałunek. Lu przejechał swoją dłonią po moim torsie, zatrzymując się na podbrzuszu. Palcem drażnił pachwinę, jądra, wszystkie czułe miejsca,oprócz tego najważniejszego. Oderwałem się od niego i ucałowałem szczękę. Potem szyję i każdą po kolei malinkę.
-Mam nadzieję, że to jest tylko moja robota.
-Tylko.
Ucałowałem oba obojczyki i nadal czując te jego pieszczoty,zacząłem się wiercić. Spojrzałem na LuHana i na jego szyderczy uśmiech.
-Dotknij goo.
Jęknąłem, czując, że już dłużej nie wytrzymam. Jak na zawołanie Han mocno ścisnął moje przyrodzenie. Głęboko jęknąłem, wprost do jego ucha.
-J-jak to się stało?
-Ale co?
Nagle znalazłem się pod Hanem. Zaczął obdarowywać mój tors mokrymi pocałunkami.
-Chodźmy pod prysznic.
Powiedziałem i LuHan spojrzał na mnie z wyrzutem.
-Zniszczyłeś tę chwilę.
-Ach.Odwdzięczę się!
Złapałem go za pośladki i wstałem. LuHan wiedząc co robić, objął mnie nogami w pasie.
-Mocno się już podnieciłeś.
Wyszeptał mi do ucha, delikatnie dotykając językiem jego płatek. Od razu wszedłem pod prysznic i opierając LuHana o ścianę, jedną ręką odkręciłem letnią wodę. Utkwiłem wzrok w jego oczach. Han uśmiechnął się do mnie delikatnie.
-Jak to się stało?
Powtórzyłem pytanie, czekając na odpowiedź.
-Szczerze mówiąc sam nie wiem, ale jak zapytasz się mnie o to za godzinę to już będę wiedział jak do tego doszło.
Zaakcentował przedostatnie słowo i pocałował mnie w czoło. Prawą dłonią przejechałem po jego boku i udzie. Ja zaraz będę wchodził w LuHana. Przecież. To mi się zawsze tylko śniło. Nigdy bym nie pomyślał,że w ciągu 24 godzin będę uprawił z nim dwa razy seks. LuHan złapał mój podbródek i złączył nasze ust.
''Złapałem jego biodro, przysuwając je do swoich. Jego wypukłość dotknęła mojej.
Han złożył pocałunek na mojej szyi, dalej kołysając biodrami do rytmu piosenki. 
Moje spojrzenie powędrowało do naszego stolika. Wszyscy patrzyli się w nas jak zahipnotyzowani.
Ja-uczeń pierwszej klasy liceum i on-uczeń ostatniej klasy liceum. ''
Dłonią złapałem jego włosy i odchyliłem głowę do tyłu. Ustami powędrowałem do jego szyi już ozdobionej malinkami. Puściłem jego włosy i przesuwając dłonią po jego kręgosłupie doszedłem do jego otworu. Delikatnie zacząłem wkładać tam swojego palca.
-To śniło mi si-się tylko p-po nocach.
Wyjąkał, a mnie zatkało. On mówi prawdę? Czy on tylko chce bym go przeruchał i potem zapomniał? Ale czy to jest teraz takie ważne? Nigdy nie zapomnę tej chwili.
***
Nałożyłem swoje bokserki i sięgnąłem po moją czarną koszulę, leżącą za LuHanem. Byłem zaledwie parę centymetrów od jego twarzy, lecz moim zamiarem była koszula. Sięgnąłem po nią i zacząłem ją ubierać. Han zapiął guzik od spodni, wstając i zaczął zakładać buty. Szybko naciągnąłem na siebie ciasne spodnie i wsadziłem stopy w pantofle.
-Sądziłem,że będę miał większego kaca. Ale to zapewne od dopalaczy.
-Ja tez brałem?
Zapytałem się głupio, a LuHan zaśmiał się.
-Ty akurat nie. Ja wziąłem tylko okazjonalnie. Inaczej nie dałbym rady zaciągnąć cię do łóżka.
-Tak myślisz?
Chłopak zaśmiał się i stanął naprzeciw mnie, poprawiając kołnierzyk.
-Będziemy rewolucją w szkole. Od dawna nie było w niej takiej pary.
Nic nie odpowiedziałem na to, tylko zabrałem jego włosy za ucho. LuHan uśmiechnął się do mnie flirciarsko i stając na palcach,pocałował mnie. Nie zdążyłem oddać ocałunku,bo po chwili oderwał się ode mnie i zaczął sprawdzać w całym pokoju i łazience czy czegoś nie zostawił.
-Choć Hunnie.
Złapał mnie za dłoń i wyszliśliśmy z pokoju. Zamknąłem za nami drzwi i od razu wpadliśmy na trzy sławne dziewczyny ze szkoły. Obcykały nas całych wzrokiem i dotykając mnie i Hana za torsy,zaczęły szeptać dziwne rzeczy do naszych uszu.
-Wiecie,że homoseksualiści nie preferują trójkątów,kwadratów,trapezów,graniastosłupów i ostrosłupów?
-A co z prostokątem?
Spojrzałem się na najwyższą z nich z miną wyrażającą więcej niż tysiąc słów. Ona spojrzała na mnie krzywo i wszystkie odeszły za jej rozkazem. LuHan zaśmiał się i zeszliśmy schodami w dół. Nie patrząc się na nikogo LuHan wyszedł ze mną z domu.
-Gdzie idziemy?
-Możę na jakieś śniadanie. Jak myślisz?
-Proponuje El Dorado.
-Może być. Bylem tam tylko raz z rodzicami.Och.
Spojrzałem się niepewnie na Hana. Jego rodzice nie żyją,więc o co chodzi?
-Emm nieważne,SeHun.
Pospiesznie przeszliśmy przez ulicę i LuHan poprawił swoje włosy zerkając na mnie.
-Czy.Kiedy będzie rocznica..
Wyszeptałem ze smutkiem w głosie.
-Była.
-Kiedy?
-Wczoraj.
Tym razem spojrzałem na niego zaskoczony. Czyżby miał taki sposób na zapomnienie w taki dzień?
-Jesteśmy.
Wyszeptał i weszliśmy do mojej ulubionej restauracji. Han wybrał stolik i odsunąłem mu krzesło,by potem przysunąć.
-Co polecasz Hunnie?
Po rzuceniu okiem na kartę,Lu utkwił swój wzrok we mnie.
-Ja zazwyczaj jadam tutaj amerykański omlet z łososiem i sałatką warzywną i emm  również polecam kawę gusto z syropem karmelowym oraz koktajl jabłkowy z mięta.
-Ok. No to może dwa razy to? Masz ochotę na tem omlet,sałatkę i koktajl?
-Jasne.
Delikatnie uśmiechnąłem się do nego i po chwili pojawił się przy nas dobrze znany mi kelner.
-Poprosimy dwa razy omlet z sałatką i dwa razy koktajl jabłko mięta,huyng.
-Oczywiście SeHun-ah. 10 minut proszę.
Uśmiechnąłem się do kelnera i posłałem jeszcze większy uśmiech mojemu towarzyszowi. Jeszcze szerzej uśmiechnąłem się,przypominając sobie dobrze nasze współżycie pod prysznicem.
-Chyba wiem z czego się cieszysz.
LuHan puścił mi oczko i swoją nogą otarł się o moją. Właśnie jestem w swojej ulubionej restauracji z chłopakiem za którym ogromnie szalaję.
***
-Dziękuje SeHun. Za to wszystko.
Potarłem jego dłoń kciukiem,by po chwili ucałować jej wewnętrzną część. Robiąc to,patrzyłem w jego piękne,duże oczy. Raptownie złapałem go dłońmi za talię,bo  stanął na palcach,włączając nasze usta w namiętnym pocałunku. Już prawie kończąc pocałunek,ostatni raz nasze języki otarły się o siebie. Jedna dłoń przeniosłem na jego plecy. -Cześć Han. -Odgarnałem jego grzywkę, by ucałować go w czoła. -Dziękuje SeHun. -Cześć.-Powiedziałem na odchodne i gdy LuHun wszedł do akademiku przeznaczonego dla klas trzecich,zacząłem się wycofywać. W drodze powrotnej na sam parter,minąłem Wu YiFana,który zapewne wracał stamtąd, gdzie ja zmierzałem. Na pewno był z ZiTao. Gdy w końcu zamknąłem się w swoim pokoju,wskoczyłem na łóżko i zacząłem piszczeć ze szczęścia. Spędziłem cały dzień w Hanem. W ciągu dwudziestu czterech godzin uprawiałem z nim dwa razy seks i jestem jego chłopakiem! Chodzimy ze sobą i cholera jesteśmy razem! Inne dziwne dźwięki też wydostały się z mojego gardła i w końcu skończyłem do góry i trafiłem na łóżko tyłkiem. Uśmiechnąłem się szeroko że szczęścia. Jestem z Hanem. On mówi na mnie chłopak. Jestem jego chłopakiem. A on jest moim chłopakiem.
***
Dzisiejszego ranka obudził mnie sam LuHan. Pukał do moich drzwi,by w końcu zacząć krzyczeć moje imię. W tym czasie dwa razy ktoś wyszedł z innych pokoi,by opierniczyć kogoś kto budzi ludzi o 5.30,ale jak opowiadał mi Han dwójka chłopaków od razu się wycofała, widząc jego. W końcu Han jest z elity szkolnej i wszyscy go chociażby kojarzą.
-Dziękuje.
Mruknąłem,by następnie nosem przejechać po jego kuszącej szyi. Dłoń Lu wylądowała w moich włosach,głaszcząc skórę głowy. Mruknąłem z przyjemności i następnie raptownie położyłem się na łóżku, ciągnąć ze sobą mojego chłopaka. Lu poprawił się na mojej klatce piersiowej,ale ostatecznie położył się na mnie,mając nogi przy moich biodrach. Na szczęście nie dotknął mojej lekkiej porannej erekcji. Ciepłe,wydychane powietrze uderzało w mój obojczyk. Wtulilem go bardziej w siebie i ułożyłem dłoń na jego kości guzicznej. A raczej w jej okolicach.
-Weźmiemy wspólny prysznic?
Mimowolnie uśmiechnąłem się do sufitu. Czyżby zapowiadał się kolejny seks pod prysznicem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy