W końcu dodaje to. Nie wiem czy dobrze mi wyszło, mam nadzieję, że tak. Już za bardzo nie umiem pisać o heteroseksualnych związkach. mam nadzieje,że ktoś to skomentuje. MIŁEJ MAJÓWKI!
Nadal przyglądając się ze łzami w oczach Kyuhyunowi,nałożyłam na swoje ramiona zimową kurtkę. Nie wierzę w to co widzę. Osoba która kocham, osoba z którą mieszkam pod jednym dachem robi mi takie świństwo. Nagle nasze spojrzenia się spotykają i dwie pierwsze łzy wylatują z moich oczu. Chłopak zmarszczył brwi i wstał. Zapewne chce przyjść tutaj do mnie. Szybko otworzyłam drzwi i zamknęłam je z hukiem. Czemu zakochałam się w nim? Może dlatego,że był dla mnie najcieplejszą osobą,gdy zjawił się w naszym domu. Rodzice kochali nas tak samo. Nie było czegoś takiego jak Cho jest z domu dziecka to ma lepiej. Miałam wtedy dziesięć lat,gdy zjawił się w naszym domu. On miał szesnaście i najlepsze było to,że być bardzo poważny i kochał mnie. Kochał jak prawdziwą siostrzyczkę. Ja gdy byłam w jego wieku zrozumiałam,że go kocham. I jest tak nadal. Długie cztery lata to się już ciągnie. Ale czuje,że powoli dosięgam dna. Przez ostatnie pół roku zaczęliśmy się od siebie oddalać. A dzisiaj Cho wyszedł ze swojego pokoju razem z jakąś dziewczyną w jego koszulce. W mojej ulubionej koszulce,którą zawsze mu podbierałam. Przyśpieszyłam kroku i akurat stanęłam na przystanku,gdy podjechał autobus. Wsiadłam do niego i zauważyłam tylko biegnącego Kyuhyuna. Nasze krwi nie są powiązane. On jest inną osobą i ja też. Możemy być razem. Ale on nic nie zauważył. Miałam tam jakiś chłopaków, nawet dziewczyny,ale to nie było to samo. Nasze pocałunki nie były takie same jak ten jeden podczas naszej urodzinowej imprezy z Cho. Nasze urodziny wypadają w ten sam dzień i na moje ukończenie pełnoletności,zrobiliśmy razem imprezę. To było niecały rok temu, ale nadal czuję te jego usta na swoich. Jestem tak głupia. Zakochałam się w kimś kto w ogóle mnie nie będzie chciał. Przed oczami stanął mi obraz Kyuhyuna w samych czarnych bokserkach. Pamiętam jak czekałam na niego, bo mieliśmy razem wyjść na miasto. Siedziałam na łóżku i on wyszedł z łazienki w samych bokserkach. Jego piękne plecy, tors i nogi. Był taki idealny. Tak w ogóle to gdzie ja jadę? Z obrzeży miasta znalazłam się w głównym punkcie centrum. Wyszłam z autobusu i w moje oczy wpadł najlepszy przyjaciel mojego emm brata. Ryeowook od razu wstał z siedzenia na przystanku i pozwolił wtulić się w swoje ciało. Kim jest o rok starszy od mojego brata i jest o wiele mądrzejszy. Od razu zauważył o co chodzi.
-Czyżby Cho cię odtrącił?
-Przyprowadził do naszego domu tą całą Nicole.
-Nicole?! O matko boska. Nie wiem teraz którego z Was będę mógł ciągle pocieszać.
-Słucham?
-Nicole jest suką. Mam nadzieję,że Kyu nie robił sobie nadziei.
-Czyli on też zostanie zraniony?
-Tak. Pójdziemy do Bubble Tae na kawę?
-Jak najbardziej.
Odpowiedziałam smutno i złapałam Ryeowooka pod ramię. Z Kyuhyunem zawsze chodzimy jak para. Wyglądamy tak przynajmniej. Kolejne łzy zaczęły wydostawać się w moich dużych oczu. Kim tylko spojrzał się na mnie smutno.
***
-Naprawdę jest mi przykro (Twoje imię), ale i tak musisz z nim porozmawiać. Oh,przepraszam.
Słysząc piosenkę Big Bang Kim szybko wyjął telefon z kieszeni i spojrzał na mnie przykro.
-Tak?
-Tak jest ze mną.
-Gdzie jesteśmy? A o co chodzi?
-Sam musisz z nią porozmawiać. Będziemy za 10 minut.
-Na razie.
-Zbieraj się mała.
Tym razem mój towarzysz skierował słowa do mnie.
-Dziękuję za kawę i tym razem ja płacę!
Podbiegłam do kasy i od razu zapłaciłam.
-Zakładaj.
Wsunęłam ręce w rękawy kurtki i zapięłam ją.
-Dziękuję.
-Wracamy do ciebie. Tylko,że ja pojadę dalej. Sami musicie to załatwić.
-Dziękuje ci Ryeowook.
-Na mnie zawsze możesz liczyć. Chodź za dwie minuty nasz autobus.
***
-Dasz radę! Trzymam kciuki.
Kim lekko zacisnął na chwilę swoje oczy i otworzył je,dodając mi odwagi.
-Papap.
Pomachałam do niego i skierowałam się w stronę mojego domu. Oby nie było tej całej dziewczyny. Otworzyłam drzwi i zdjęłam kurtkę. Potem buty i uroczą czapkę. Nagle przede mną wyrósł piękny Kyuhyun.
-(Twoje imię) powiedź mi o co chodzi. Kim hyung zawsze gadał mi jakieś dziwne rzeczy na twój temat, a dzisiaj wychodzisz a raczej wybiegasz z domu z płaczem. Co się dzieje?
-Są rodzice?
Pokręcił głową na nie.
-Nicole?
Ponowił ruch głową.
-To jest skomplikowane.
-Powiedz mi. Wiesz,że mi możesz wszystko powiedzieć.
-Nie wiem co się stanie, ale i tak przecież za trzy dni wracam do Chin.
Przełknęłam ślinę i poprawiłam bluzkę. Przeczesałam dłonią włosy i spoglądnęłam na niego.
-Kyuhyun...ja...jaa.
Moja twarz chyba przedstawia teraz ogromny strach. Cho jeszcze bardziej zwężał oczy.
-Śmiało.
-Zraniłeś mnie.
Szybko zrobiłam ruch dłoń, pokazując tym gestem by nic nie mówił.
-Zadałeś mi ogromny ból i chyba zadasz jeszcze większy. Jesteśmy już dorośli. Oboje...Kyuhyun. Kocham cię. Kocham od dłuższego czasu i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.
Jego twarz powróciła do normalnego stanu rzeczy, ale po chwili otworzył szeroko oczy.
-K-kochasz mnie? Tak jak dziewczyna powinna chłopaka? Jak mężczyzna kobietę? Jak niektórzy mężczyźni mężczyznę!? Jak niektóre kobiety kobietę?
Kiwnęłam głową na tak i łzy już zdążyły zrobi małą kałużę na panelach. Odwróciłam głowę w bok i pociągnęłam nosem.
-Wiem,że to nie ma sensu. Jadę dalej na studia i nie wiem czy już wrócę. W końcu też przyjęli mnie na staż by być tłumaczką zespołu koreańsku chińskiego.Więc. Idę do siebie.
Podeszłam do niego i złapałam za dłonie.
-Przepraszam Kyuhyun za wszystko.
Ostatni raz spojrzałam w te piękne oczy i wbiegłam po schodach do swojego pokoju. Zakluczyłam się i usiadłam na panelach,płacząc. Czego ja się spodziewałam? Że rzuci się na mnie i połączymy usta w pocałunku? Załkałam i położyłam się na dębie.
***
-Dziękuję Ci,za to bardzo możliwe ostatnie spotkanie.
-Jak to ostatnie?
-Nie wiem czy będę wracać.
-Dla mnie. Do mnie!
Ryeowook spojrzał mnie z grozą. Delikatnie uśmiechnęłam się do niego i zauważyłam za nim Nicole.
-Nicole, jest za tobą..
Wymamrotałam i upiłam łyk Starbucksowej kawy. Mój towarzysz odwrócił się i zawołał ją.
-Cholera!
-Co jest?
-Poparzyłam się przez ciebie.
-Przejdzie, teraz mamy co innego w planach.
-Cześć wam. O co chodzi?
-Cześć Nicole. Mam pytanie. Jak tam w bratem (Twoje imię).
-Zostawił mnie gnój. Sorki (Twoje imię).
Dziewczyna wychyliła się przez mojego przyjaciela i posłała przepraszający uśmiech.
-A co się stało?
-Nie mam pojęcia. Po prostu powiedział,że nic z tego nie będzie.
-Huh. Ok.
-Narazie.
-Cześć.
Ponownie zatopiłam usta w kawie. Ehh. Może to i lepiej,że z nią nie będzie. Po chwili Wookie objął mnie i szeroko uśmiechnął się.
-Widzisz. Coś dobrego.
-Niby tak, ale co mi z tego?
-A Cho próbował wczoraj z tobą porozmawiać?
-Raz.
-A ty co?
-W dupie to miałam. Musiałam się wyżyć i zniknęłam na całą noc do naszej siłowni.
-Ach (Twoje zdrobnienie imienia) dasz radę. Omo! Słyszysz?! Taemin!
-Co, gdzie?!
Zaczęłam rozglądać się jak idiotka.
-Z twojego telefonu.
-Ach.
Wyciągnęłam telefon i od razu odebrałam. Dzwoni mój chiński profesor.
-A-ale jak to?
Wymamrotałam po chińsku.
-Proszę bardzo o wcześniejszy przyjazd. Potrzebuję Panią na spotkanie.
-Czy przeniósł mi Pan już bilety?
-Tak. Na jutro na godzinę 11 koreańskiego czasu.
-Dobrze.
-Dziękuję bardzo. Wynagrodzę się Pani. Do widzenia.
-Do widzenia.
-Co jest?
Wook stanął przede mną ze znakiem zapytania na twarzy.
-Muszę już jutro jechać do Chin.
-No to dzisiaj impreza! Ustaliłem już z twoimi rodzicami, ale przenieść musimy.
-Słucham?
No jeszcze mi imprezy w domu brakowało.
-Nie mogę pić przed jutrzejszym spotkaniem!
-Napijesz się jednego piwka. Mam już nawet w domu twoje ulubionego.
-Ach. Ok. Ale poproszę dwa pudełka sorbetów.
-No to do sklepu i potem do Twojego domu.
***
Ze łzami w oczach przyglądałam się wszystkiemu, cały wieczór. Wszyscy mówili mi jak to będzie im mnie brakować i zostawiali wszystkie źródła kontaktów. Kyuhyuna nie ma.. I to nawet lepiej. Rodzice uwinęli się po pół godzinie i jestem sama z 10 osobami w domu. Jest Wook,moje trzy dobre koleżanki i jeszcze jeden dobry kolega. Reszta to tacy ogólni znajomi, by wyjść porozmawiać czy coś takiego. Sięgnęłam po moje ulubione piwo i przeszłam do kuchni z pokoju gościnnego. Uśmiechnęłam się słysząc jedną z moich ulubionych Europejskich piosenek. Feel It All Tokio Hotel. Prawie całe swoje nastoletnie lata przeżyłam z tym zespołem.
-(Twoje imię) Cho jest. W sensie przyszedł.
Spojrzałam niepewnie na mojego kumpla i przegryzłam wargę. Po chwili w pomieszczeniu pojawił się mój brat..
-Emm.To dla Ciebie prezent. Mam nadzieję,że spodoba Ci się.
Przyjęłam prezent i rozpakowałam duże pudło. Wciągnęłam mocniej powietrze, widząc piękną białą sukienkę z falbankami na delikatne ramiączka. Po raz setny w ciągu tego dnia do moich oczu napłynęły łzy.
-Dziękuję Kyu, ale.. Ten prezent za bardzo będzie mi Ciebie przypominał. Ale chwila. Przecież moi rodzice dali mi białe szpilki i aparat. Białe szpilki. Zmówili się z Cho. Odłożyłam wszystko na stół i kucnęłam, płacząc.Nie mogę pogodzić się z tym, że moja miłość mnie nie chce. To tak cholernie boli.
-Wiesz o tym, że powinnyście porozmawiać na ten temat.
-Zdaje sobie z tego sprawę.
Ryeowook wyszedł z kuchni i Kyuhyun chyba ukucnął naprzeciw mnie, bo położył swoje dłonie na moje kolana.
-(Twoje imię). Nie wiem co mam powiedzieć i zrobić. Podobasz mi się. Parę lat temu, chciałam powiedzieć Ci to czuję, ale ja byłem dla Ciebie za stary i chyba nadal jestem. Przecież nie mogłem wyznać Ci miłości, gdy miałaś 16 lat
-A teraz?
Wyszeptałam, patrząc dużymi oczami na podłogę między nogami.
-Teraz też mi się podobasz, ale to chyba nie wyjdzie. Za dużo wiemy o sobie.
-Co ja mam zrobić?
Podniosłam głowę, patrząc na niego pewnie.
-Jestem w Tobie zakochana. Pragnę Ciebie, pragnę Twojego ciała i pragnę byś był obok mnie. Byś dbał o mnie jeszcze bardziej niż wcześniej. Dla-dlaczego to wszystko zaczęło się niszczyć?
ostatnie słowa wylatywały ze mnie z mniejsza prędkością, bo kolejna fala łez nadeszła.
-Czemu w końcu nie pocałujecie się? Kyuhyun odwrócił się i oboje utkwiliśmy spojrzenia w moim kumplu.
-Daj jej co wspominać. Pokaż je, że zależy Ci na niej, przed jej wyjazdem, gdzie przyjedzie tutaj z dwa razy. Pokaż jak bardzo ją chcesz mieć przy sobie i pragniesz. Czemu Kyuhyun jesteś taki głupi, że nie powiesz, że ją kochasz? Tylko bardziej ją ranisz? Nie obronisz ją już przed niczym, bo ona wyjeżdża i układa życie na nowo i ty byś przydał się jej na tej nowej drodze życia. Nawet twój wiek nie robi różnicy. Ehh. Za dużo gadania, idę po piwo.
I tak w ten sposób Mark wyszedł, zostawiając nas samych.
-Pamiętam.
Odchrząknęłam, słysząc załamujący się głos. Na chwilę zagłuszyła mnie znów ta sama piosenka- Feel It All. Odetchnęłam i zaczęłam dalej mówić.
-Pamiętam, jak pocałowaliśmy się. Ten pocałunek był strasznie namiętny i..
Nastąpił ponownie. Powoli otworzyłam usta, pozwalając jego językowi wtargnąć do mojej jamy ustnej. Dotknęłam parę razy jego języka swoim. I znów oderwaliśmy się od siebie, by na nowo się pocałować.
Moje dłonie wylądowały na jego udach. Pożądanie zawładnęło całą mną. W głowie pozostały same myśli dotyczące Cho. I wiecie co? Chcę by to trwało cały czas.
Ostatni raz spojrzałam w te piękne oczy i wbiegłam po schodach do swojego pokoju. Zakluczyłam się i usiadłam na panelach,płacząc. Czego ja się spodziewałam? Że rzuci się na mnie i połączymy usta w pocałunku? Załkałam i położyłam się na dębie.
***
-Dziękuję Ci,za to bardzo możliwe ostatnie spotkanie.
-Jak to ostatnie?
-Nie wiem czy będę wracać.
-Dla mnie. Do mnie!
Ryeowook spojrzał mnie z grozą. Delikatnie uśmiechnęłam się do niego i zauważyłam za nim Nicole.
-Nicole, jest za tobą..
Wymamrotałam i upiłam łyk Starbucksowej kawy. Mój towarzysz odwrócił się i zawołał ją.
-Cholera!
-Co jest?
-Poparzyłam się przez ciebie.
-Przejdzie, teraz mamy co innego w planach.
-Cześć wam. O co chodzi?
-Cześć Nicole. Mam pytanie. Jak tam w bratem (Twoje imię).
-Zostawił mnie gnój. Sorki (Twoje imię).
Dziewczyna wychyliła się przez mojego przyjaciela i posłała przepraszający uśmiech.
-A co się stało?
-Nie mam pojęcia. Po prostu powiedział,że nic z tego nie będzie.
-Huh. Ok.
-Narazie.
-Cześć.
Ponownie zatopiłam usta w kawie. Ehh. Może to i lepiej,że z nią nie będzie. Po chwili Wookie objął mnie i szeroko uśmiechnął się.
-Widzisz. Coś dobrego.
-Niby tak, ale co mi z tego?
-A Cho próbował wczoraj z tobą porozmawiać?
-Raz.
-A ty co?
-W dupie to miałam. Musiałam się wyżyć i zniknęłam na całą noc do naszej siłowni.
-Ach (Twoje zdrobnienie imienia) dasz radę. Omo! Słyszysz?! Taemin!
-Co, gdzie?!
Zaczęłam rozglądać się jak idiotka.
-Z twojego telefonu.
-Ach.
Wyciągnęłam telefon i od razu odebrałam. Dzwoni mój chiński profesor.
-A-ale jak to?
Wymamrotałam po chińsku.
-Proszę bardzo o wcześniejszy przyjazd. Potrzebuję Panią na spotkanie.
-Czy przeniósł mi Pan już bilety?
-Tak. Na jutro na godzinę 11 koreańskiego czasu.
-Dobrze.
-Dziękuję bardzo. Wynagrodzę się Pani. Do widzenia.
-Do widzenia.
-Co jest?
Wook stanął przede mną ze znakiem zapytania na twarzy.
-Muszę już jutro jechać do Chin.
-No to dzisiaj impreza! Ustaliłem już z twoimi rodzicami, ale przenieść musimy.
-Słucham?
No jeszcze mi imprezy w domu brakowało.
-Nie mogę pić przed jutrzejszym spotkaniem!
-Napijesz się jednego piwka. Mam już nawet w domu twoje ulubionego.
-Ach. Ok. Ale poproszę dwa pudełka sorbetów.
-No to do sklepu i potem do Twojego domu.
***
Ze łzami w oczach przyglądałam się wszystkiemu, cały wieczór. Wszyscy mówili mi jak to będzie im mnie brakować i zostawiali wszystkie źródła kontaktów. Kyuhyuna nie ma.. I to nawet lepiej. Rodzice uwinęli się po pół godzinie i jestem sama z 10 osobami w domu. Jest Wook,moje trzy dobre koleżanki i jeszcze jeden dobry kolega. Reszta to tacy ogólni znajomi, by wyjść porozmawiać czy coś takiego. Sięgnęłam po moje ulubione piwo i przeszłam do kuchni z pokoju gościnnego. Uśmiechnęłam się słysząc jedną z moich ulubionych Europejskich piosenek. Feel It All Tokio Hotel. Prawie całe swoje nastoletnie lata przeżyłam z tym zespołem.
-(Twoje imię) Cho jest. W sensie przyszedł.
Spojrzałam niepewnie na mojego kumpla i przegryzłam wargę. Po chwili w pomieszczeniu pojawił się mój brat..
-Emm.To dla Ciebie prezent. Mam nadzieję,że spodoba Ci się.
Przyjęłam prezent i rozpakowałam duże pudło. Wciągnęłam mocniej powietrze, widząc piękną białą sukienkę z falbankami na delikatne ramiączka. Po raz setny w ciągu tego dnia do moich oczu napłynęły łzy.
-Dziękuję Kyu, ale.. Ten prezent za bardzo będzie mi Ciebie przypominał. Ale chwila. Przecież moi rodzice dali mi białe szpilki i aparat. Białe szpilki. Zmówili się z Cho. Odłożyłam wszystko na stół i kucnęłam, płacząc.Nie mogę pogodzić się z tym, że moja miłość mnie nie chce. To tak cholernie boli.
-Wiesz o tym, że powinnyście porozmawiać na ten temat.
-Zdaje sobie z tego sprawę.
Ryeowook wyszedł z kuchni i Kyuhyun chyba ukucnął naprzeciw mnie, bo położył swoje dłonie na moje kolana.
-(Twoje imię). Nie wiem co mam powiedzieć i zrobić. Podobasz mi się. Parę lat temu, chciałam powiedzieć Ci to czuję, ale ja byłem dla Ciebie za stary i chyba nadal jestem. Przecież nie mogłem wyznać Ci miłości, gdy miałaś 16 lat
-A teraz?
Wyszeptałam, patrząc dużymi oczami na podłogę między nogami.
-Teraz też mi się podobasz, ale to chyba nie wyjdzie. Za dużo wiemy o sobie.
-Co ja mam zrobić?
Podniosłam głowę, patrząc na niego pewnie.
-Jestem w Tobie zakochana. Pragnę Ciebie, pragnę Twojego ciała i pragnę byś był obok mnie. Byś dbał o mnie jeszcze bardziej niż wcześniej. Dla-dlaczego to wszystko zaczęło się niszczyć?
ostatnie słowa wylatywały ze mnie z mniejsza prędkością, bo kolejna fala łez nadeszła.
-Czemu w końcu nie pocałujecie się? Kyuhyun odwrócił się i oboje utkwiliśmy spojrzenia w moim kumplu.
-Daj jej co wspominać. Pokaż je, że zależy Ci na niej, przed jej wyjazdem, gdzie przyjedzie tutaj z dwa razy. Pokaż jak bardzo ją chcesz mieć przy sobie i pragniesz. Czemu Kyuhyun jesteś taki głupi, że nie powiesz, że ją kochasz? Tylko bardziej ją ranisz? Nie obronisz ją już przed niczym, bo ona wyjeżdża i układa życie na nowo i ty byś przydał się jej na tej nowej drodze życia. Nawet twój wiek nie robi różnicy. Ehh. Za dużo gadania, idę po piwo.
I tak w ten sposób Mark wyszedł, zostawiając nas samych.
-Pamiętam.
Odchrząknęłam, słysząc załamujący się głos. Na chwilę zagłuszyła mnie znów ta sama piosenka- Feel It All. Odetchnęłam i zaczęłam dalej mówić.
-Pamiętam, jak pocałowaliśmy się. Ten pocałunek był strasznie namiętny i..
Nastąpił ponownie. Powoli otworzyłam usta, pozwalając jego językowi wtargnąć do mojej jamy ustnej. Dotknęłam parę razy jego języka swoim. I znów oderwaliśmy się od siebie, by na nowo się pocałować.
Moje dłonie wylądowały na jego udach. Pożądanie zawładnęło całą mną. W głowie pozostały same myśli dotyczące Cho. I wiecie co? Chcę by to trwało cały czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz