Znajdziesz tutaj fanfiction'y z k-pop'owymi zespołami/wokalistami, jak i z domieszkami innych zespołów.
Jeśli komentujesz to znaczy, że interesuje Cię nasza praca i chcesz dalej czytać. :)
Znajdują się tu treści erotyczne i odmienne orientacje!

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

#.2.JR-NU'EST.

Notka od autora:
Mam nadzieję,że ff się spodoba i także,że nie ma zbyt wielu błędów.




Jego uśmiech, jego szczęście, jego dusza,jego oczy,jego włosy. Prawie co wieczór usiedliśmy przed kominkiem. Ren jak zwykle położył swoją głowę na moje kolana, a ja musiałam go głaskać jak szczeniaczka. Zawsze się z tego śmieję, jak o tym myślę. On wie, że to ja w tym domu uwielbiam jak ktoś maca moje włosy, no ale zazwyczaj od odwdzięcza mi się w łazience, a raczej podczas naszych wspólnych kąpieli. Zmieniając temat. Nigdy bym nie pomyślała,że taki niewyżyty seksualnie może być. Jego twarz,ego postura, no cały on! Nie widać tego po nim. Zamknęłam oczy. Dzisiejszy dzień był wyczerpujący. Ale w jego otoczeniu mogę przebiec cały 30 kilometrowy maraton, by tylko odetchnąć z nim. Już od jutra nie będzie tak samo. Wprowadzi się tutaj nowy członek zespołu. Jason. Po jego pierwszej wizycie nie spodobał mi się, oczywiście z charakteru. Boje się,że za dużo namiesza nam w życiu. Nie chcę zmian, jest dobrze, chociaż. Gdyby JR dał mi spokój. Opowiem od początku.
Gdy się tutaj wprowadziłam udając, tak udając, dziewczynę Ren'a, jego kumpel namieszał mi w głowie. O tak. JR on, on na początku był po prostu cudowny. Ten jego charakter, głos, twarz i ten sposób w jaki ze mną rozmawiał. Jak do dziś pamiętam jak wykorzystał mnie. Po namiętnej i gorącej nocy on perfidnie wygonił mnie z swojego pokoju. Ten płacz. Przegryzam wargę na same wspomnienie. Myślałam,że to będzie wspaniały związek,a  okazało się,że jest on zwykłym dupkiem. Chociaż ten zwrot i tak ma za małą moc jak na niego. Teraz on usiłuje nam zakłócić spokój. Jest już coraz rzadziej, ale podczas naszej wspólnej kolacji z Jason'em zauważyłam,że to będą bratnie dusze. Boję się, tak cholernie się boję. Z małą pomocą Ren'a podciągnęłam go bliżej mojej klatki piersiowej i wtuliłam go w siebie.
-Co się dzieje?
Otworzyłam oczy i spotkałam jego wzrok.
-Nie chcę zmian. Lubię je, ale nie takie, które przyniosą mi wiele problemów.
-Nie martw się, Jason wydaje się spoko. Zobaczysz jeszcze będziecie się przyjaźnić.
-Mówisz teraz jak jakaś matka.
Powiedziałam z wyrzutem i wstałam. Wyszłam z salonu i weszłam do łazienki. Widząc JR, charakterystycznie odchrząknęłam. Ten odwrócił się w moją stronę. Zrobiłam minę i gest rękoma ''no kurwa, może wyjdziesz''.
Przechodząc koło mnie, stanął i złapał mój podbródek. Moje oczy zazwyczaj mnie zdradzają. Boże błagam  bym moje źrenice nie rozszerzyły się na jego widok.
-Nie martw się kochanie.
Czule przejechał kciukiem po moich ustach. Ten jego urok. Nie, czekaj!
-Nie.Dotykaj.Mnie.
Wyrwałam się mu.
-Miałaś już kiedyś okazję, ale nie skorzystałeś.
Wychrapałam i wypchnęłam go z łazienki, szczelnie ją zamykając. Oparłam się o nie i odetchnęłam. Idiota. Ale, on ciągle siedzi mi w głowie. Coraz częściej ma takie chwile czułości. Podeszłam do lustra i głośno przeklęłam. Moje źrenice. Są.Ogromne! Nie, nie! Nie! Podparłam się o umywalkę i głęboko odetchnęłam. Usłyszałam wesołe krzyki chłopaków. Serio krzyki, bo w tej łazience często nic nie słychać. Z zewnątrz, jak i w wewnątrz. Dlatego zawsze z Ren'em lubimy tutaj się hmmm, zabawiać? Może być. Uśmiechnęłam się do siebie w lustrze i śmiało wyszłam z łazienki. Jason. On, tu kurwa stoi! I z uśmiechem patrzy się na mnie.
-Cześć ........(to Twoje imię)!
-Taaa, ohajo!
-Jak zwykle zabawna.
Spojrzałam się na niego krzywo i powędrowałam do kuchni. Nie wiem ,kiedy i jak, ale zaczęłam podśpiewywać. Przygotowałam sobie galaretkę na gorąco z mufinkami, które dzisiaj rano kupił Aron.
Co jak co, ale gościu mnie najbardziej rozumie. Usiadłam i zaczęłam jeść. Wlepiłam wzrok w obraz przed sobą. Przedstawia on mnie. Takk, obraz z moją podobizną w kuchni. Wiem, zajebiście. Jestem tyłem i mam na sobie sukienkę, którą rozwiewa wiatr. Widać mi połowę twarzy, ponieważ mam głowę przechyloną w lewą stronę. Minki chciał by takie coś było w kuchni. Zawsze jak ktoś nas odwiedzi padają pytania ''Kto to?'',''Kto wykonał to zdjęcie?'', ''Kto jest na tym obrazie?''. To ani obraz, ani zdjęcia. Sama nie wiem co to jest.
-....... gdzie znajdę herbatę?
-Zależy jaką.
-Zieloną?
Górna szafka, pierwsza od lodówki.
Przechyliłam głowę w jego stronę i mój wzrok zawisł ma jego szerokich ramionach.
-Ren powiedział,żebyś poszła do niego na górę.
-C-co?
Spojrzał na mnie dziwnie.
-Masz iść na górę do Ren'a.
-Okey.
Odpowiedziałam niepewnie i włożyłam naczynia do zmywarki.

***

-Czemu Ty mi to robisz?
Wysapałam,bardziej odchylając szyję.
-Zdziwisz się, ale Minki powiedział,że podzieli się Tobą.
-Coo?
-Mhm.
I złączyliśmy nasze usta. Czemu nie czuję takiego uczucia. Tego,gdy się kogoś zdradza?
-Jesteśmy sami w domu.
Złapał mnie za pośladki i objęłam nogami jego biodra. Te dziwne uczucie w brzuchu,gdy on mnie dotyka i całuje.
Mocne ugryzienie na brzuchu i kolejne przeciągłe jęknięcie. Plecy wygięte w łuk.
Mocno zacisnęłam oczy i ponownie otworzyłam je. Wylądowałam na łóżku. Na tym samym co kiedyś. Ściągnął koszulkę i ponownie złączył nasze usta. Oddaje każdy pocałunek z pasją. Tak bardzo go pragnę. Tym razem ja wylądowałam na jego biodrach. Jonghyun wpatrując mi się w oczy, delikatnie dotykał mojego policzka.
-Jestem idiotką.
Powiedziałam po zdjęciu bluzki i biustonosza.
-Ale za to moją.
Ponownie wylądowałam na białej pościeli.
Spojrzenie pełne namiętności i krzyk przepełniony pozytywnymi emocjami. 
-Prezerwatywa.
-Zaraz.
No i pojawił się śmiech.
-Cholera no. Gdzie ona jest. Noo.
-Tu masz całe opakowanie.
Wskazałam na pudełko wystające pod łóżkiem. JR szybko się nim zajął i krzyk wypełnił cały pokój. Źle robię, wiem o tym. Ale jestem po prostu głupio zakochana.


***


-Naprawdę to zrobiliście?
-No tak. Mówię Ci o tym od godziny.
-I było tak samo jak wtedy?
Spojrzała się na mnie niepewnie.
-Właśnie nie. Obudziłam się i ujrzałam go.
-Co robił!?
-Na pewno nie to o czym myślisz. Patrzył się na mnie.
-Noo, co dalej!
-Uśmiechnął się i pocałował.
-No to troszkę inaczej.
-Nie wiem co mu tak nagle.
-Może po prostu spodobałaś mu się.
-Chyba to nastało od początku.
-No fakt.
-Dobra. Muszę wracać do domu.
-No to powodzenia.
Spojrzałam tylko na zaciśnięte kciuki siostry i wyszłam z domu. Przyjemne ciepło po deszczu uderzyło mnie w twarz. Uśmiechnęłam się do siebie szeroko. To co było tej nocy z liderem, nie jest tym samym co z Minkim. To z JR jest bardziej...namiętniej. Więcej uczuć w tym jest. Jestem bardzo ciekawa co będzie jak wrócę do domu. Jeszcze wypada zajść na kawę do Bubble Tea.

***


No i wchodzę do domu.
-Halo?
Nikogo nie ma? Dziwne. Weszłam w głąb mieszkania i ujrzałam w salonie Jonghyuna i Jasona. Wiedziałam,że się dogadają.
-Wygrałeś. Trzymaj.
Jakaś koperta powędrowała w stronę lidera.
-Nie chcę.
I tu pojawia się zdziwiona mina chińskiego członka.
-Co?
-Ten zakład mi nawet pomógł coś zrozumieć.
Zakład?
-Zakochałem się i to dawno. Nie przyjmuję pieniędzy.
-Nie rozumiem. Jak mogłeś się w niej zakochać!
-A co w tym złego?
-A co z Minkim?
-Gdyby go naprawdę kochała to by nie spędziła ze mną nocy.
-Czyli.
-Czyli Minki jest wolny. Dzisiaj nawet z nim rozmawiałem. Powiedział,ze i tak musiało kiedyś do tego dojść i za bardzo nie cierpiał.
I w tym momencie JR zauważył mnie. W końcu stoję oparta o ogromną szafę, która jest przed wejściem do salonu.
-Ale wiesz co. Jednak wezmę te pieniądze.
-Gorzej niż baba w ciąży.
-I dam je komuś kto na nie zasłużył. Za cierpienie.
-Czy ty coś brałeś?
I w tym momencie JR podszedł do mnie i wręczył kopertę. Złapał za podbródek i pocałował. To się chyba nazywa pierwszy wspólny pocałunek. Namiętny, pokazujący wszystkie emocje. Wtuliłam się z Jonghyuna i wyszeptałam do Jasona ''xiexie''.

"Zas­kocze­nie jest ele­men­tem budującym całą zabawę. Myśli­my so­bie, że dob­rze jest jak jest, a tu nag­le świat od­wra­ca się do góry no­gami. Nie poj­mu­jemy ciągów następujących po so­bie wy­darzeń...Bez­miar myśli ogar­nia nasze ciało... Po­tem zbiera­my się, przyj­mu­jemy wszys­tko z po­korą, bo być może już ko­niec niespodzianek...
Życie to nie wzór ma­tema­tyczny, nie ob­liczy­my go, nie zmieni­my pro­por­cji do po­ziomu ideału." ~literacka



xiexie,
H.T

1 komentarz:

  1. Mnie się podoba. Tak szczerze pisząc nie patrzyłam na interunkcie itp. Sama robie dużo błędów, więc się na ten temat nie wypowiadam. Spodobało mi się imie Ren. Nie wiem czemu ale kojarzy mi się z bogiem egipskim, ale to tylko moje skojarzenia. Tak jak napisałam na początku mnie się podoba :)
    P.s popracuj nad wyglądem ;)
    http://soul-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy