Notka od autora:
Cześć Wszystkim! Tak, więc JongKey idzie w Wasze rączki, a raczej w umysły. Mam nadzieje,że pojawią się tutaj minimum dwa komentarze. :) Miłego weekendu!!
Czy wiesz czy znasz to uczucie, gdy nie wiesz czy możesz zaryzykować? Ja mam tak od dwóch lat. Boję się mu wyznać swoich uczuć. Nie dlatego,że nie chcę odrzucenia tylko dlatego by nie było już zespołu. Przecież takie coś mogłoby zniszczyć wszystko. Co z tego,że Minho i Taemin skrycie od czterech lat uprawiają seks. Nie wiem czy Jonghyun i Onew to wiedzą,ale ja wiem bo widziałem ich parę razy. Oni oczywiście nie wiedza,że ja o nich wiem. Ani nikt oprócz mojego psa nie wie,że jestem homoseksualny.
Rzuciłem krótkie spojrzenie Jonghyunowi, zahaczając wzrokiem o te piękne włosy.Białe włosy.Cieszę się,że jesteśmy ze sobą tak blisko. Mogę ich dotykać. Mi pozwala na to jako jedynemu z całego zespołu. Zdjąłem koszulę i zacząłem przeglądać w szafie czegoś na zmianę. Spociłem się jak cholera. To wszystko przez gadanie menadżera. Że on rozumie,że może mamy jakiś ukryty związek, że może uprawiamy grupowy seks. Myślałem,że zemdleję słysząc same słowo ''kochać''.
-Co tam Kibum?
Podskoczyłem, czując jego oddech przy uchu i ręce owijające moją talię.
-Jonghyun! Nie dotykaj mnie. Jestem cały spocony.
Zacząłem mocować się z jego dłońmi, ale na marne.
-Przesadzasz.
Poczułem jego nos na karku.
-Nadal pachniesz perfumami, więc nie jesteś aż tak spocony.
Ty za to jesteś codziennie po siłowni. Uwielbiam wtedy patrzeć na jego włosy,które są ułożone w różnych kierunkach. Uwielbiam wtedy patrzeć na jego spoconą bluzkę, która podkreśla jego mięśnie.
-Chodź ze mną pod prysznic.
-Co?! Nie!
-Bummie.
-Nie. Chcę sam. Ty też chcesz sam.
Tym razem udało mi się zabrać jego ręce z mojej talii i wziąłem pierwszą lepszą bluzkę i szybkim krokiem znalazłem się w łazience. Po drodze zgarnąłem ręcznik i nowy żel pod prysznic.Zdjąłem ciuchy,układając je i kładąc na pralkę. Wskoczyłem pod prysznic z żelem i odkręciłem letnią wodę.
-Achh.
Westchnąłem i zacząłem nakładać nowy żel. Tym razem cytrynowy. Omo! Jest boski. Wracając do Jonghyuna. Kiedyś ciągle braliśmy wspólne prysznice. Ale wtedy po pierwsze nie byłem w nim zakochany, po drugie nie miał tak pięknego ciała jak teraz i po trzecie nie podniecały mnie same jego włosy. Kolejne westchnięcie.
-Jezus maria.
Odstawiłem żel na półeczkę i zakręciłem wodę. Czarnym ręcznikiem zacząłem się wycierać. Na koniec owinąłem się nim w pasie. Zapomniałem o bokserkach i spodniach. Wyszedłem tak jakby zza ścianki i szukając kremu z kosmetyczki, usłyszałem odchrząknięcie. Ponownie podskoczyłem i odwróciłem się. Na sedesie siedzi Jonghyun.
-Co ty tu robisz?
-Czekam.
Uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłem tylko mój uśmiech jest troszkę mniejszy. Ponownie odwróciłem się do niego tyłem i zacząłem nakładać krem na twarz. Oczywiście wcześniejszy makijaż zmyłem od razu po powrocie do dormu.
-Uświadomiłem sobie pewną rzecz.
-Mhm.
Po rozprowadzeniu kremu, wziąłem go jeszcze troszkę i tym razem zacząłem go wklepywać.
-Kibum ile my się już znamy?
-9 lat będzie 1 września.
-Menadżer dał nam wolne tego dnia. I pomyślałem,że możemy to jakoś uczcić.
-Chętnie.
Odwróciłem się do niego,opierając o umywalkę. Nie mam tak dobrze zbudowanego ciała jak on, ale nie narzekam.
-No to teraz ja idę i potem wybieram się na siłownie. Idziesz ze mną?
-Keke. Pobiegam sobie.
Puściłem mu oczko i wziąłem swoje rzeczy. Zostawiłem go samego w łazience. No to muszę założyć jednak co innego i najpierw obiad.
***
-Ja już nie mogę.
Usiadłem obok Jonghyuna. Padam z nóg. Normalnie gorzej niż po ciężkim treningu. Naprawdę muszę chociaż co drugi-trzeci dzień chodzić czy na siłownie biegać czy normalnie bo zdycham. Jeszcze on ściągnął to głupią koszulkę. Muszę gdzie indziej zawiesić wzrok. Bieżnia? Nie bo wykończyła mnie. Jakaś dziewczyna,która specjalnie ubrała zajebiście obcisłą bluzkę,że zaraz piersi jej wypadną? Automatycznie skrzywiłem się i wspomnienie pojawiło się w mojej głowie. Pamiętam jak koleżanka z klasy, która nawet podobała mi się przyszła do mnie no i oczywiście miało co do czego dojść. Gdy zacząłem zajmować się jej piersiami nic nie czułem. Żadnego podniecenia, ani nic. Pocałunki, widok nagiej górnej części ciała dziewczyny? Kobiety? Wtedy powiedziałem jej,że nie pociąga mnie. Oczywiście wytłumaczyłem wszystko, bo nie chciałem jej obrazić.Na szczęście zaprzyjaźniliśmy się wtedy. Do tej pory utrzymujemy kontakty, choć już one słabną. Ale dziewczyna wyjechała do Europy, a ja zająłem się karierą.
-Bummie?
Ocknąłem się i przeniosłem wzrok wprost w oczy Jonghyuna. Są piękne naprawdę.
-C-co?
-Zamyśliłeś się?
-Ehem.
-Zbierajmy się.Ja tutaj wezmę prysznic. Nie wiem jak ty.
Pomógł mi wstać i pierwszy skierowałem się w stronę szatni. Czemu czuję jakby ktoś gapił mi się na tyłek.
-Czeeeść kochany. Jakieś plany na wieczór? Chętnie zapełnię ci ten czas.
Spojrzałem się krzywo na jakiegoś faceta. Czy on sobie kurwa jaja robi? Wyminąłem go,idąc dalej. Teraz czuję rękę na dole moich pleców.
-Spieprzaj koleś! Ślepy jesteś!
Odwróciłem się w jego stronę i uderzyłem z całej siły w ramię. Jako gwiazda nie mogę sobie za dużo pozwalać.
-Yah! Ok,ok.
Chłopak podniósł ręce w geście obronnym patrząc to na mnie to na Jonga. Jonghyun posłał mu ostatnie złowrogie spojrzenie i zarzucił mi rękę na ramię.
-Wspólny prysznic?
Moje spojrzenie w jego stronę mówi wszystko.
***
-To macie zamiar gdzieś iść czy my mamy?
Od jakiś dwudziestu minut rozmawiamy wszyscy o moim świętowaniu.
-Key jesteś uke,prawda?
Spojrzałem dziwnie na Minho.
-Czy on ci wygląda na seme?
-No dzięki Jonghyun!
Uderzyłem go w klatkę piersiową.
-To bolało skarbie.
Złapał się za miejsce w które oberwał i pochylił się nade mną. O matko boska. Moje serce wariuje.
-Boże, nie przy ludziach!
Krzyknął Onew i wszyscy spojrzeliśmy na niego dziwnie.
-Boże. Możecie uprawiać jakieś grupowe orgie, ale beze mnie!
-Ale o co ci chodzi?
Mruknąłem. Przecież J...
-Czy ty myślisz,że przed chwilą. Ja z Jonghyunem? Co!
Gwałtownie wstałem i ruszyłem do kuchni. Ktoś za mną idzie. Jak będzie to Jonghyun to naprawdę przywalę mu tym razem w te seksowne,pełne usta.
-Hyung. Ja wiem.
-O czym?
Mruknąłem znudzony i nastawiłem wodę na herbatkę. W końcu trzeba dbać o swoje zdrowie. A gdy ma się troszkę kaski, można kupować zupełnie naturalne herbatki, prosto z skądś tam.
-O tym,że jesteś gejem.
I jakby to była u mnie normalna rzecz,wyplułem to co miałem w ustach.
-O czym ty mówisz?
-Ty też wiesz,że ja i Minho. Myślisz,że nie było słychać Twoich westchnień i zarazem nagłego wdychania powietrza?
-Jestem, ale co z tego?
-Podoba ci się Jonghyun, to wszyscy wiemy.
-NAWET ON!?
-Głośniej hyung, głośniej.
-Ehh.
-Mam nadzieję,że wyznasz mu to w waszą rocznicę.
-Myślisz,że on też?
-Jeszcze wspomnisz moje słowa. On ciągle pożera cię wzrokiem. Najchętniej zgarnąłby cię na ramię i przesiedział tysiąc lat z tobą w łóżku.
-Aż tak?
-Nooo. Hyung powiedz mu to. Zobaczysz będzie dobrze.
-Zobaczymy Taemin. Zobaczymy.
Wziąłem herbatę i przez salon powędrowałem na schody. Specjalnie lekko odwróciłem głowę, udając czy czegoś nie zostawiłem na schodku. On naprawdę gapi się na mnie. I nawet chyba na mój tyłek. Może naprawdę on coś do mnie czuję? Tak bardzo boję się zniszczyć to. Zniszczyć zespół i przyjaźń..
***
-Naprawdę podoba ci się?
-Bardzo.
Ponownie pisnąłem i wtuliłem się w Jonghyuna. Trochę to trudno,bo jestem prawie wyższy o głowę. Prawie.
-Bardzo mnie to cieszy,że podoba ci się to. Ale nie wydurniaj się. -Zaśmiał się.-Wiem,że jestem niski.
-Oj tam! Dlatego jesteś Jonghyunem.
Pociągnąłem go za rękę w stronę jedynego stolika na tym wzgórzu. Jest pięknie. Cały dzień spędziliśmy na mieście. Byliśmy w kinie, na obiedzie. Potem na kawie i teraz tutaj. Dosłownie przy sercu trzymam swój prezent dla Jonghyuna. Mam nadzieję,że spodoba mu się. Usiedliśmy przy stoliku. Ledwo powstrzymałem go, przed tym by odsunął mi krzesło. Czy aż tak bardzo wyglądam na kobietę!?
-To już dziewięć lat. Nie mogę w to uwierzyć.
-Piękna liczba. Jednak są takie przyjaźnie,które przetrwają wszystko. Poszczęściło nam się z tym,że trafiliśmy do jednego zespołu.
-Naprawdę nie mogę w to uwierzyć. Tak się cieszę,że nadal przy mnie jesteś.
-Nie rozumiem czemu miałbym nie być.
Posłałem mu uśmiech i zatonąłem w jego oczach.
-Wziąłem białego szampana. Lubisz go nadal, prawda?
-Mhm.
Tym razem zawiesiłem swój wzrok na jego ramieniu. Tak napakowany jest idealny. Muszę go nadal przekonywać by już odpuszczał powoli tą siłownię. Jego dłonie. Takie delikatne. Jak jego twarz,włosy.
-Nie przyglądaj mi się tak.
I w tym momencie zaśmiał się. Naprawdę, mógłbym go słuchać całe życie. Także zaśmiałem się i wznieśliśmy toast. Za wieczność.
***
-No Key. Nie bój się.
Powoli upuściłem nogi do ogromnego miasta. Ta skarpa jest trochę przerażająca, ale z nim moge wszystko. Gwałtownie złapałem się jego kolana i podniosłem na niego wzrok. Jego uśmiech. Naprawdę jest piękny.
-Nie bój się.
Splótł nasze dłonie i oparłem swoją głowę o jego ramie. Te wszystkie światła. Dobrze,że nałożyłem soczewki. Byłbym ślepy,gorzej niż kret. To wszystko jest takie piękne.
-Jonghyun.
-Tak?
-Cieszy mnie to,że znamy się już dziewięć lat. Że tyle razem przeżyliśmy. Że nadal przyjaźnimy się i mam nadzieję,że dalej będziemy.-Przełknąłem głośno ślinę.-Mam nadzieję,że to nie zniszczy niczego, ale kocham Cię.
Poważny, zawiesiłem swój wzrok na jego oczach. Ten jeszcze szerzej uśmiechnął się i położył dłoń na moim lewym policzku.
-Także kocham cię. Już tak długo.
Dreszcz przeszedł całe moje ciało. Dotarł także do dołu brzucha.
-Naprawdę?
Te jego oczy. Czemu nie mogę się napatrzeć?
-Już od dłuższego czasu.
Zakryłem sobie dłonią usta. On naprawdę mnie kocha! On to powiedział.
-Tylko.-Spojrzałem niepewnie w dół.-Tylko możemy usiąść gdzie indziej?
-Jasne.
Pierwszy wstał i tak jak pomógł mi usiąść tak pomógł wstać. Gdy tylko stanąłem na nogi ten złapał mnie w talii i lekko zadarł głowę do góry. Nasze ciała są tak blisko siebie. Kocham go. Kocham jak głupi. Widząc do czego zamierza,pochyliłem się nad nim i zacząłem patrzeć na jego oczy to na usta. I tak z trzy razy. Wplotłem swoje palce w jego cudowne włosy i złączyłem wargi. Kolejny dreszcz tylko dwa razy mocniejszy. On mnie dotyka, on mnie całuje. On powiedział,że mnie kocha. Powoli zjechał swoimi dłońmi po moich bokach i delikatnie oderwaliśmy się od siebie. Przeniósł swoje pocałunki na moją szyję. Od razu jęknąłem.
-Kurwa.
-Celibat to nie dziwmy się.
Mruknął i zjechał na obojczyk.
-Jonghyun. Nie tutaj. W domu. Ich na pewno i tak nie ma.
-Skąd wiesz?
Pocałował mnie w brodę i znów złączyliśmy usta.
-Taemin na pewno to załatwił.
-Wierzę ci.
Pomogłem poznosić wszystko do samochodu. Naprawdę postarał się. Jeszcze tylko świeczki. A może on chciał wyznać mi to. Kurcze. Kiedyś się go o to na pewno zapytam. Zamknąłem bagażnik i wsiadłem na miejsce pasażera. Jonghyun podparł się dłonią o moje siedzenie, patrząc na mnie.
-Od dzisiaj jesteś mój.
-W całości.
Odpowiedziałem i złączyłem nasze usta. Oderwałem się od niego i oparłem swoje czoło o jego. Uśmiechnąłem się, mrużąc oczy. Ostatni raz cmoknąłem jego usta i Jonghyun ruszył. Zerknąłem na jego spodnie i już widać wybrzuszenie. Jestem z siebie tak cholernie zadowolony.
***
Gwałtownie zderzyłem się z ścianą, z rękoma w górze. Trochę to dziwnie musi wyglądać. No bo w końcu Jonghyun jest niższy ode mnie.
-Tak długo na to czekałem.
-Ile?
-Dziewięć lat.
-Ty tak serio?
Cmoknął moją szyję i spojrzał w oczy.
-Gdy Cię zobaczyłem już pragnąłem cię.
Mogę sobie rękę uciąć,że na moich policzkach widnieją rumieńce. Tym razem ja złączyłem nasze usta. Dłońmi znalazłem się pod jego koszulką, delikatnie dotykając brzucha. Na początku wszystkie mięśnie spięły się, ale po chwili rozluźniły się. Całą dłonią zacząłem jechać coraz wyżej. Zahaczyłem o jego sutek i dotknąłem obojczyka. Dłonią ponownie znalazłem się na jego brzuchu.
-Mój czy twój?
-Obojętnie.
Wyszeptałem i nagle straciłem grunt pod nogami. Zacząłem się śmiać. Jonghyun wziął mnie na ręce i wbiegł do swojego pokoju. Mamy swoje pokoje, ale są naprawdę małe. Cmoknął mnie w usta i położył na łóżku. Usiadł na moich biodrach i ściągnął swoją koszulkę. Nachylił się nade mną i znów cmoknął w usta.
-Kocham cię Kibum.
Mruknąłem jak kotek i poczułem ciekawy ból na szyi. Czyżby zrobił mi malinkę? Złożył pocałunek na mojej linii szczęki. Delikatnie wplątałem palce w jego włosy i przyciągnąłem do pocałunku. Tym razem mój tors zaczął być badany przez jego piękne dłonie. Gdy poczułem jego język na swoich ustach szybko je otworzyłem. Zaczepiłem jego język swoim i pogłębiłem pocałunek. Ta noc naprawdę będzie świetna.
***
Dmuchnąłem powietrzem z moich ust, czując coś na nich. Powoli podniosłem powieki i ujrzałem czuprynę Jonghyuna. Trzyma on swoją głowę na mojej szyi? Klatce piersiowej? Coś takiego w każdym bądź razie. Hehe. A przecież on tutaj jest górą. Dmuchnąłem w jego włosy i poruszył się delikatnie. Automatycznie zdębiałem, czekając co będzie dalej.
-Bummmmmmie.
Mruknął i mocniej objął mnie w pasie.
-Śpisz?
Duknął coś. Czemu serce tak szybko mi wali?
-I tak wiem,że nie śpisz.
Zaśmiał się i podniósł na łokciu. Jego głowa dosłownie jest nad moją.
-Dzień dobry.
Pisnąłem i uśmiechnąłem się. Delikatnie pocałował mój policzek, potem kącik ust i w końcu połączyliśmy usta w leniwym pocałunku. Splątałem ręce na jego szyi. Tak bardzo cieszę się,że on też coś do mnie czuje. Że też mnie równie pragnie i że chce być ze mną. Jestem ciekawy w jakim stopniu nie będę mógł chodzić, ani stać. W końcu tyle czasu bez no ten tego. Ostatni raz robiłem to trzy lata temu! Masakra. Naprawdę, ta noc była bardzo upojna. Może też w większym stopniu dlatego,że z kim możemy to robić? W końcu dwa ciała,dwie dusze spotkały się.