Znajdziesz tutaj fanfiction'y z k-pop'owymi zespołami/wokalistami, jak i z domieszkami innych zespołów.
Jeśli komentujesz to znaczy, że interesuje Cię nasza praca i chcesz dalej czytać. :)
Znajdują się tu treści erotyczne i odmienne orientacje!

wtorek, 27 stycznia 2015

#. Zapowiedź opowiadania ''Życie to ciągłe niespodzianki''.

Ni hao everyone ^^

Przychodzę do Was z zapowiedzią nowego jak i pierwszego opowiadania z Baekhyunem i Chanyeolem z EXO.
Mam nadzieję,że spodoba się większości i ktoś będzie ze mną przy tym opowiadaniu od początku do końca.
W opowiadaniu także będą występować:Huang ZiTao,Wu YiFan, Lu Han, Oh SeHun, możliwie inni członkowie EXO jak i może z innych K-POP'owych zespołów ;postacie wymyślone przeze mnie. 

Wkrótce pojawi się pierwszy rozdział :)


czwartek, 1 stycznia 2015

#.4.YoungMin/KwangMin-Boyfriend.

   Notka od autora:
Kolejne yaoi na tym blogu.Mam nadzieję, że spodoba Wam się.  :)

-Mam tego dosyć!
Krzyknąłem do niego, czekając aż spojrzy w moją stronę. Czuję,że wodna tafla zbiera się pod moimi powiekami.
-Mhm?
O proszę. Odwrócił się.
-Co to jest?
Rzuciłem w niego zdjęciami. Ten wziął jedno, które wylądowało na jego brzuchu i spojrzał na nie. Jego wyraz twarzy przedstawia zdziwienie. W końcu to już nie jest pierwszy raz-a nawet nie powinno go być- i dałem mu jasno do zrozumienia.
-You-YoungMin. Ja. Nie.
Wstał i chciał złapać moją dłoń. Odsunąłem się od niego i spojrzałem z żalem. Jest to już czwarty raz, gdy mnie zdradził. Mam dosyć tego,że jestem tylko kimś do towarzystwa. Gdy akurat nie ma tamtej osoby by wyjść z nią na miasto i potem przeruchać w kącie.
-To nie tak!
-A jak! Dosyć KwangMin! Dosyć!
Warknąłem i szybko wbiegłem do naszej sypialni. Wyciągnąłem walizkę z pod łóżka i zacząłem wrzucać tam wszystkie moje rzeczy, które wpadły w moje dłonie. Po chwili poczułem jak przytrzymuje je. Spojrzałem na niego z wyrzutem.
-Proszę.
-Nawet nie umiesz się wytłumaczyć. Powiedź mi. Powiedź mi co jest we mnie takiego złego? -Łzy lecą już ciurkiem po moich policzkach.-Spędzamy, a raczej spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Byłeś zadowolony, zawsze. Więc co spowodowało to,że idziesz do kogoś innego, a potem wracasz do mnie? Sprzątam, gotuję, piorę,kocham cię całym sercem, a ty nadal tego nie widzisz. Nie widzisz tego jak czekam na ciebie do czwartej nad ranem, a muszę wstać o szóstej. Nie widzisz jak się o ciebie martwię. A Ty wtedy wkładasz penisa komuś w dupę!
Pchnąłem go i ponowiłem swoje pakowanie. Ciuchy. One są tak samo ważne jak perfumy. Pierwsze co to zgarnąłem swój ukochany sweterek, potem resztę rzeczy. Zapewne pomyliłem coś ze ciuchami KwangMin'a. Zawsze lubiał ułożyć swój ciuch nie po tej stronie co trzeba. Boże, YoungMin! Ogarnij się, ty masz teraz się pakować. Wszedłem do łazienki i jak byłoby to wczoraj uderzyły we mnie obrazy.
Przyciągnąłem go do siebie za kark, dochodząc z głośnym i przeciągłym jękiem. KwangMin całuje moją szyję i wkłada dłoń w moje włosy. 
-Poczekaj! Daj mi się rozebrać, a nie od razu pod prysznic.
Zaśmiałem się i delikatnie pocałowałem jego usta, by doprowadzić go do większego szaleństwa. Zacząłem od rurek, potem sweter, bluzka i bokserki. Nie zdążyłem rzucić tego w kąt, jak już młodszy złapał mnie i wszedł do kabiny prysznicowej. Mój śmiech wypełnia całą łazienkę.
-Łazienka?
-A czemu nie? Przynajmniej ciągle ciepło będzie.
-Ty to kochasz,gdy jest ciepło.
-Kocham twoje gorące ciało.
Usiadłem na brzegu wanny i schowałem twarz w dłonie. To za dużo, za dużo. Jeszcze musiał złapać moje dłonie w swoje.
-Przepraszam YoungMin. T-to była presja. Nie chciałem wyładowywać się na tobie po ciężkim dniu w pracy. Wiesz,że potrafię mieć czasem sadystyczne myśli. Chciałem cię od tego uchronić.
-Ruchając kogoś innego!
-Taak.
Jeszcze ten drżący głos. Myśli,że się nabiorę. Ja tutaj studiuję psychologię, nie on.
-Mogłeś trochę wcześniej przychodzić z tłumaczeniami.
Wstałem i zabrałem swoją szczoteczkę i balsamy. Wylądowały w walizce i jeszcze wziąłem białe słuchawki. Zatrzymałem się na środku pokoju, wpatrując się w nie. Prezent od KwangMin'a. Upuściłem je i szybko zamknąłem walizkę. Nie chcę by był to koniec, ale w końcu musiało do tego dojść.
***
-Kochanie.
Mama znów zaczęła głaskać mnie po włosach.
-Nienawidzę go!
Jęknąłem i wtuliłem się w nią.
-Przykro mi YoungMin, ale, ale. On też jest moim synem. Nie zabronię mu tutaj przychodzić, do domu rodzinnego.
-W-wiem.
Wybuchłem jeszcze większym płaczem. Czemu mój brat. Czemu własny brat bliźniak. Podskoczyłem słysząc głośnie walenie do drzwi.
-Taty nie ma. Muszę iść zobaczyć kochanie. Poczekaj i nie rób głupstw.
-Ehe..
Wytarłem knyciami oczy i od razu jak mama wyszła z pokoju, powędrowałem za nią.
-Jest on tutaj, prawda! Mogę go zobaczyć?!
-KwangMin, skarbie.
-Mamo! Puść mnie!
-Muszę najpierw z tobą porozmawiać.
-Mamo!Muszę iść do swojego chłopaka!
-KwangMin! Ogarnij się i już do salonu!
-Kurwa no.
-KwangMin!
No i wszedł on za matką do salonu. Nie wiem o co chodzi, ale muszę podsłuchać. Zszedłem po cichu ze schodów i stanąłem przy wejściu do salonu, opierając się o ścianę.
-Aish.
Szybko zakryłem sobie usta. Cholerny obraz na ścianie.
-Wytłumacz mi to. YoungMin znów przychodzi do mnie w takim stanie! Mówiłam wam,że nie powinniście..
-Nie! Nie podważaj naszej miłości!
-Tak go kochasz, a ranisz go!
-A chciałabyś bym go bardziej zranił, sadystycznymi zachciankami?!
-S-słucham?
-Nie chciałem wyładowywać się na nim! Na jego delikatnym ciele.
-Powiedziałeś mu to chociaż?
-Nie.
Wyjrzałem delikatnie i ujrzałem brata ze spuszczoną głową i mamę w zdziwieniu. Nie rozumiem tego, czemu nie chciał mi powiedzieć. Nie rozumiem.
-Nie mogłem mu powiedzieć.
-A myślisz,że nie zauważył tego podczas, no..
-Obaj jesteśmy masochistami mamo.
-Ale.
-Ojciec!
-Co ojciec?
-On,on.. Pamiętam to do dziś.To jego wina. On mnie takim zrobił.
-KwangMin o czym ty mówisz?
-Mieliśmy po 9 lat. Wiesz jaki YoungMin był wtedy słodki. I wiesz jak tata lubi wszystko co słodkie.
-Tak albo nie gówniarzu! Masz wybór. Nie będę czekać trzech lat!
-Tak tato,tak. 
Spuścił głowę i ojciec wziął go na ręce. Szybko schowałem się za ścianą i ojciec wyszedł z domu z KwangMinem w ramionach.
Automatycznie zasłoniłem usta. Wszystko mi się układa. On to zrobił dla mnie. Czy on już wtedy coś do mnie miał?
-Ojciec chciał wejść do naszego pokoju. Ale to nie było zwykłe wejście na dobranoc, on się skradał.. Ja akurat wracałem z kuchni, bo YoungMin chciał ciepłego mleka. A jako,że i ja chciałem ciasteczko wyszło na to,że ja poszedłem. Zatrzymałem go i zapytałem o co chodzi. Ten z oczyma jak ogromne monety spojrzał na mnie i na to co trzymam. Odpowiedział mi,że chciał zobaczyć co tam u nas i zapytał czemu nie śpię. Wytłumaczyłem mu i wtedy zaskoczył mnie pytaniem:czy naprawdę kocham YoungMina. Odpowiedziałem,że tak- to oczywiste. I wtedy już nie wróciłem na noc do naszego pokoju. Ojciec wszystko mi tłumaczył, a ja tydzień później zgodziłem się. Mamo, pamiętasz te wszystkie siniaki? Rany?
-KwangMin! Żartujesz sobie. Nie wierzę Ci.
-C-co? Ale YoungMin mi uwierzy. On widział moje rany najwięcej. Idę do niego.
I w ten sposób stanąłem naprzeciw niego w progu.
-Co to ma znaczyć!?
Krzyknąłem i potrząsnąłem jego ramionami.
-To nie tłumaczy dokładnie twojego zachowania! Mogłeś mi powiedzieć! Wszystko!
-To nie takie proste kochanie.
Położył dłoń na moim policzku, ale strąciłem ją. To nadal nie tłumaczy jego zachowania.
-Przepraszam Min. Przepraszam. Nie wrócisz do domu, prawda?
Spojrzałem na niego i przełknąłem ślinę. Jego oczy, jego usta, on cały. Czując kolejną wodną taflę, wbiegłem po schodach do naszego byłego pokoju. Ułożyłem się po stronie KwangMina na łóżku i wtuliłem się w poduszkę. To jest zbyt wiele na dziś, to jest zbyt wiele,że nic mi nie mówił.
***
Dalej obserwując jego ruchu, cicho napiłem się wody. Od tygodnia śledzę go. Dostałem zwolnienie lekarskie i mam ''wolne''. Prawie zakrztusiłem się wodą, słysząc jego krzyk i gwałtowne odbicie piłki. Upadł na kolana i zaczął walić pięściami w beton, który spełnia rolę podłogi.
-Pieprzony hipokryta. Idiota. Skurwiel niepotrafiący porozmawiać z jedyną ważną osobą.
Cicho odłożyłem butelkę wody i oblizałem usta. Mam ochotę kaszleć, ale nie mogę zdradzić swojej obecności. Nie musiałem mu nawet wybaczać, nie miałem mu tego za złe. Porozmawiałem z ojcem i wszystko mi powiedział. Całą swoją wersję. Przepraszał mnie. Na kolanach. Wszystko wytłumaczył, ale nadal dręczy mnie jedno:czemu KwangMin nie chciał mi niczego wytłumaczyć.
Wstał i ponownie krzyknął. Szybkim krokiem wyszedł z pomieszczenia. Zgarnąłem swoje rzeczy i wypadłem za nim. Zacząłem biec za nim. Mam złe przeczucia.
 -Chłopcze?
-S-słucham?
Podniosłem głowę, patrząc na mężczyznę. Czemu siedzę na ziemi?
-Czy Pan wie. Co. Co przed chwilą?
Czemu ten koleś patrzy się na mnie jak na idiotę? Pomachał tylko głową na nie.
-Uderzył Pan w latarnię. Radzę uważać.
I wyprostował się.
-Przepraszam jeszcze! -Wstałem z betonu,patrząc na latarnię.-Widział Pan takiego młodego chłopaka w białej bluzce i koszule w kratę obwiązaną w pasie?
-Mówi Pan o nim?
I wskazał dłonią właśnie KwangMina,patrzącego na nas. Od razu schowałem się za latarnią. Mhm. Za duże schronienie to to nie jest.
-Dziękuję.
Lekko ukłoniłem się i zauważyłem,że KwangMin zaczął dalej biec. Więc ja za nim. Zapewne dziwicie się po jaką cholerę go śledzę. Pilnuję go i. No i też nie chcę by uprawiał z kimś seks. Nie chcę by znów mnie zdradzał. Choć nie wyglądamy już jak na parę. Właśnie wszedł do supermarketu. Poczekam tu na niego.
***
-Proszę!
Krzyknąłem, gdy usłyszałem pukanie. Na obrotowym krześle odwróciłem się w stronę drzwi i książka wypadła mi z dłoni.
-Co ty tu robisz!?
Ponownie krzyknąłem i podbiegłem do młodszego brata,przytulając go.Chyba półtora roku go nie widziałem.
-Cześć hyung.
Odwzajemnił uścisk.
-Hej.
Uśmiechnąłem się do niego, na tyle ile dałem radę.
-Umma mi troszku opowiedziała.
Usiadł na łóżku. Ehh. Może to jednak nie był taki zły pomysł zostawić dwa oddzielne łóżka niż kupić jedno duże.. Trochę trudno mi się w nim śpi. Choć. Ja wcale nie śpię. Od najmłodszych lat nie potrafiłem spać bez KwangMin'a i nadal tak jest.
-Nic nie mów.
Przeczesałem już tłuste włosy.
-Co dokładniej się stało?
-Ja wiem jak to dziwnie brzmi, ale KwangMin. On. On zdradzał mnie.
Znowu zaczynają pojawiać się łzy w oczach. Co jakąś godzinę czy dwie płacze. Robi się to męczące, ale nie umiem nic na to poradzić.
-Jak to?
Mój towarzysz zmarszczył brwi.
-Od jakiegoś czasu czasem myślę nad tym wszystkim. To jest tak bardzo nienormalne. Brat z bratem. Jeszcze bliźniacy.
Zakryłem twarz dłońmi. Nie może to do mnie dojść. Że on po tylu latach, po tylu przeżyciach wbija mi nóż w serce.Tak po prostu zabiera większość mojej duszy i odchodzi.
-Będzie wszystko dobrze.Musi być, YoungMin nie martw się.
-Jeszcze zaczął palić.
-KwagMin i palenie?!
Rzuciłem mu złowrogie spojrzenie. To jest strasznie. KwangMin nigdy by nie tknął papierosa. Nawet jako biznesmen.
-Kompletnie nie wiem co robić. Siedzę tutaj i tylko płaczę w jego poduszkę.
-Idź do niego. Wytłumaczcie wszystko. To wiele da.
-Boję się.
-Czego?
-Prawdy.
-Ale sam się jej domagasz YoungMin. Zastanów się. Dasz radę. YoungMin.
Przysunął się bliżej mnie i złapał za ramiona.
-To ty YoungMin! Ty umiesz wszystko! Dasz radę,pamiętaj.
Dotknął mojej czupryny i wyszedł z pokoju. A może. A może on ma racje?
***
-Cholera no.
Zakląłem pod nosem i ponownie wziąłem cały chust powietrza. Moja ręka sama powędrowała do drzwi. Zrobiłem to. Zapukałem. Dźwięk przekręcania klucza i w drzwiach pojawia się mój mężczyzna. Gdy tylko nasze spojrzenia spotykają się, ten poprawia włosy i podciąga spodnie.
-Yo-YoungMin?
-Cześć.
Głośno przełknąłem ślinę, dalej obserwując jak poprawia emm siebie?
-Wchodź! Przepraszam tylko za bałagan...
Wszedłem do naszego mieszkania. Matko boska. KwangMin tu jest burdel a nie mój dom!
-Nie komentuj lepiej.
-Nie mam zamiaru.
Cicho zaśmiałem się i od razu zgarnąłem śmieci w przedpokoju. Wyrzuciłem je do kosza. A trochę ich było.
-YoungMin.
Stanął w progu, opierając się o framugę. Ciekawe czy kogoś ruchał, gdy mnie nie było. Nie, nie! Wyrzuć teraz te myśli z głowy.
-Przyszedłem porozmawiać.
Usiadłem na krześle. On usiadł naprzeciwko mnie. Chciałbym by teraz przytulił mnie i powiedział,że wszystko będzie dobrze.
-Wszystko od początku, KwangMin, wszystko.
Wyszeptałem i schowałem twarz w dłoniach. I tak właśnie zaczął opowiadać.
***
-YoungMin! Zostań.
Złapał mnie za nadgarstek.
-Muszę to wszystko przemyśleć.
-Nie masz czego! Kochamy się i jesteśmy braćmi! Nie uwolnimy się od siebie.
-Nadal mnie kochasz?
-Jak szalony.
Nadal trzymając za przegłup,przyciągnął mnie do siebie. Uśmiechnąłem się, czując jego ciało i gorący oddech na policzku. Delikatnie wziąłem w trzy palce jego podbródek i nakierowałem w swoją stronę. Ten cmoknął mnie w usta, ale po chwili złączyliśmy usta w namiętnym pocałunku. Całe moje ciało zapełniło przyjemne ciepło. Tak bardzo brakowało mi jego. Ułożyłem swoje ręce na jego torsie. Ten objął mnie w dole pleców. Otworzyłem usta,czując jego język na nich. Po krótkim czasie delikatnie oderwałem się od jego ust, opierając czoło o jego. Moje dłonie objęły jego głowę.
-Nigdy więcej KwangMin, obiecaj.
-Obiecuję. Obiecuję,że nigdy więcej nie będzie na twojej twarzy łez spowodowanych przeze mnie.
Złożyłem na jego ustach pocałunek. Jako znak przysięgi.
Tutaj jest takie małe uzupełnienie.  Nie musicie tego czytać.  ;)
***
I tak w oto sposób znów jesteśmy razem. Jestem bardzo zadowolony i kolejną złożoną obietnicą, zostało nie oszukiwanie się. Mam nadzieję,że teraz będzie o wiele lepiej. Jednak KwangMin ma racje. te wszystkie czasopisma są nudne.
-KwangMin!! Wiem,że tak jesteś!
Zmarszczyłem brwi i podszedłem do drzwi. Zacząłem je otwierać.
-KwangMin!-Mężczyzna spojrzał na mnie wielkimi oczyma.-Czemu przefarbowałeś włosy? Ale teraz to nie ważne! Masz wracać do pracy. Bez ciebie nic nie możemy zdziałać.
W końcu facet uciszył się.
-Dzień dobry. Jestem bratem KwangMina. W czymś pomóc?
-To nie ma go?
-Nie ma.
-A wiadomo kiedy wróci.
Odwróciłem się i spojrzałem na zegarek.
-Powinien być za jakieś dwie godziny. Aktualnie wyjechał za miasto w służbowej sprawie.
-Czyli pojechał. Dobrze, dziękuję.
-Proszę.
-Ale mam pytanie.
-Słucham?
-KwangMin wspominał,że ma partnera i w piątek jest organizowany bankiet. Może pan to przekazać dla jego partnerki.
Odebrałem zaproszenie i pożegnałem się z ''kolega'' KwangMina z pracy. Mhm. Jestem zaproszony na bankiet. Bardzo fajnie.
***
-Ale czego ty się boisz? Jesteś dyrektorem! To ty zwalniasz, a nie oni.
-No ale zawsze będę inaczej wyglądał w ich oczach.
-Chodź.
Pociągnąłem go za rękę i weszliśmy do ogromnej sali. Praktycznie wszystkie pary oczu zwróciły się w naszą stronę. Uśmiechnąłem się i w tym samym momencie przy nas pojawił się ten sam mężczyzna co nawiedził nas dwa dni temu.
-KwangMin. Wszyscy na ciebie czekaliśmy.Dzień dobry.
Ukłonił się do mnie. Ja powtórzyłem jego ruch. Mhm. Zapowiada się ciekawie.
-Zajmiesz się YoungMinem?
-KwangMin.
Westchnąłem.
-Polecenie służbowe.
Tym razem prychnąłem.
-D-dobrze.
No i puścił moją dłoń. W końcu pan dyrektor musi rozpocząć tą zabawę przemówieniem.
-Przepraszam,ale myślałem,że nasz dyrektor przyjdzie ze swoją dziewczyną.
-Może i jestem tą gorszą stronę, ale do końca nie wyglądam na kobietę.
Uśmiechnąłem się do niego, a on tylko wyszczerzył oczy.
-Brat z bratem?
Wyszeptał, a ja zaśmiałem się.
-Niech to zostanie nasza słodką tajemnicą.
Puściłem do niego oczko i odszedłem by wziąć szampana, w końcu zaraz toast. Wszystkim zawsze wydaje się,że to KwangMin jest bardziej psotny, a tak naprawdę obaj mamy coś z dziecka.
-Dziękuję wszystkim za przyjście i życzę miłej zabawy.
KwangMin wzniósł kieliszek na co wszyscy zawtórowaliśmy mu. Nasze spojrzenia spotkały się i napiłem się trochę szampana i na koniec oblizałem usta,nadal patrząc mu się w oczy. Ten tylko delikatnie zmrużył oczy i także napił się trochę szampana. Zszedł i od razu zapewne jacyś kolejni ważni ludzie,otoczyli go. Na pewno znajdę tu jego sekretarkę. W końcu ktoś tak szanowny ma dwóch sekretarzy. Ale z nich tylko jeden nadaje się na to stanowisko. ktoś z mocną głową czyli Angelika.
-Witaj.
Ukłoniłem się kobiecie.
-YoungMin! Jak miło cię widzieć!
Szeroko uśmiechnęła się w moją stronę.
-Mam nadzieję,że w firmy już wszystko okey.
-W końcu dyrektor wrócił. Znów robi skandale w firmie.
-Dokładniej?
Badawczo spojrzałem na nią.
-Ty wiesz ile kobiet się do niego lepi? Niech się cieszy,że znalazł porządną sekretarkę,która woli kogoś innego niż mężczyzn.
-No właśnie. Nie ma z Tobą Louise?
-Musiała wrócić do Ameryki. Ale przyjedzie. Na szczęście.
-Ty wiesz,że..
-Wiem. I to nawet lepiej.
No teraz to mnie zaskoczyła. Moja mina na pewno to samo mówi.
-Jesteś kimś zaufanym. A kobieta, mężczyzna z innego grona mógłby być zagrożeniem.
-Dziękuję.
Mruknąłem do niej i w końcu pojawił się mój brat.
-Trzymaj to. Z wszystkimi umówić spotkania.
Włożył jej do dłoni chyba z trzydzieści wizytówek. Ach. Jaka nowość..
-Najbliższy miesiąc masz praktycznie cały wolny. Więc już masz co powoli zapisywać w kalendarzu.
-Ehem.
-Panie Jo!
-Witam.
Mój chłopak jak przystało ładnie ukłonił się do mężczyzny.
-Bardzo się cieszę,że mogę pana spotkać. Mam nadzieję,że cały wystrój podoba się panu.
-Ważne by gościom się podobało.
W tym momencie,KwangMin rzucił mi krótkie spojrzenie. Mhm. Faktycznie. Wystrój jest dość ciekawy, ale nie aż tak bardzo zachwycający. Same złoto. Wszędzie kolor złota. Nawet obrusy są złote. Jak dla mnie może być.
-Dziękuję bardzo. Do widzenia.
Mężczyzna ukłonił się do nas i odszedł.
-Nie mówiłem Ci wcześniej, ale wyglądasz bardzo bardzo w tym garniturze.
Ostatnie słowa wyszeptał mi do ucha.
-Fakt. Mnie od czasu do czasu widzisz w takim wydaniu, a ja ciebie codziennie.
Delikatnie przyłożyłem swoją dłoń do jego żuchwy. Kocham zatapiać się w jego oczach. Są piękne, bardzo piękne.
-Weźcie przestańcie bo zaraz grupowa orgia tu będzie.
-Co?
Odwróciłem głowę w stronę głosu. Co tutaj robi nasza kuzynka?
-Panie dyrektorze-Oczywiście w przekąsem.-czy może pan przynajmniej w miejscach publicznych ograniczać się z czułościami do MĘŻCZYZNY!
-Cicho bądź.
Trzepnąłem ją w rękę. Ostatni raz pogłaskałem go po policzku i zabrałem dłoń.
-Angelika,szampana?
-Chętnie.
-Mi też przynieś.
-Sama sobie przynieś.
Rzuciłem i oddaliłem się w stronę stołu z kieliszkami. Myślę iż dzisiejsza noc będzie długa i baardzo namiętna.

xiexie,
H.T

Obserwatorzy