NOTKA OD AUTORA
Mam nadzieję,że to yaoi przypadnie Wam do gustu. Czy ktoś może zaproponuje jakiś paring na kolejne yaoi? :)
Zapraszam do czytania! <3
Perspektywa Jonghyuna
-Jonghyun! Możesz tutaj na chwilkę!
Usłyszałem krzyk Keya,zapewne z naszego pokoju. Oderwałem wzrok od telewizora i spojrzałem na Minho. Nie chcę swoimi krzykami zniszczyć jego pozytywne emocje oglądania meczu.
-Key no! Jak coś chcesz to sam tutaj przyjdź.
-Dinuś, proszę!
Westchnąłem i już chciałem wstać, ale Minho złapał mnie za kawałek koszuli.
-Odpuść. Nie choć tak na jego każde zawołanie.
-Mhm.
No i usiadłem z powrotem. W końcu nasza reprezentacja gra. Nawet, gdy jest to mecz towarzyski.
Perspektywa Key'a.
Trzasnąłem drzwiami by usłyszał moje rozczarowanie. Chociaż i tak weźmie to za divowskie pokazywanki. Czuję jak łzy wzbierają się w moich oczach. Usiadłem na łóżku przed moją długą pracą. Tak bardzo chciałem by zobaczył to. By pochwalił mnie i był zadowolony.
-Key?
Pukanie do drzwi i do naszego pokoju wszedł Taemin. Pamiętam jak na początku strasznie zazdrościł nam tego pomieszczenia. W końcu 40 metrów kwadratowych to nie tak mało i ogromne okno. Jest ona większe od normalnego o jakieś 50 razy. Ale nie zajmuje całej ściany naprzeciwko łóżka. Nawet nie chcieliśmy tak.
-Mhm.
Mruknąłem i pierwsze łzy wydostały się z moich oczu.
-Coś się stało? Słyszałem krzyki i potem trzaśnięcie drzwiami.
-Wszystko jest i nie jest okey.
-Oh hyung.
Dotknął mojego ramienia, ale po chwili zabrał dłoń, wydając jakiś nieokreślony dźwięk.
-Key! Ty sam to zrobiłeś! O ja cię kręcę! To jest boskie! Ile tu jest elementów?!?
-Trzydzieści tysięcy.
Wyszeptałem, patrząc na zadowolonego Taemina.
-Gdzie jest Onew i Minho!? Oni muszą to zobaczyć.
-Onew wyszedł, a Minho ogląda mecz, tak?
-Ano to nie będę mu przeszkadzał. Jak pozwolisz kiedy indziej z nim przyjdę i zobaczy. Gdzie będziesz zawieszał? Jonghyunowi na pewno się spodobało!
-Tsaa.
Mruknąłem i aż sam uśmiechnąłem się na zadowolenie Taemina
-Naprawdę piękne.
Posłał mi kolejny uśmiech i pomógł zawiesić to ogromne coś nad łóżkiem.
-Jakiegoś specjalnego kleju używałeś?
-Tak. Kupiłem w sklepie plastycznym.
-Gdzie ty to robiłeś,że nie widzieliśmy tego?
-W mojej kliteczce.
Wskazałem na róg pokoju przy oknie. Są tam czarne parawany i zazwyczaj nikt mi tam nie wchodzi. Tworzę tam stroje jak i inne rzeczy, które mają zadowalać, ale nie zawsze spełniają ten warunek.
-Gotowe!
-Dziękuję Taemin.
Przytuliłem się do niego. Zapewne jest zdziwiony. Rzadko przytulam się do kogoś innego niż Jonghyun.
-Dobrze hyung. Umówiłem się z mamą.
-Okey. Dziękuję!
-Paa.
Posłałem mu ostatni uśmiech i ponownie wylądowałem na łóżku. Zerknąłem na obraz z puzzli i się rozpłakałem. Nie chciał tego zobaczyć. A on wielbi takie krajobrazy. Ułożyłem się całym ciałem na swojej stronie łóżka i zasnąłem.
Perspektywa Jonghyuna.
Wszedłem do pokoju i zacząłem ściągać z siebie ciuchy. Ziewnąłem i ułożyłem mój dzisiejszy strój w szafie. Cicho zaśmiałem się i wszedłem do naszej łazienki. Brr. Zimno. Czyżby Kibum nie korzystał dzisiaj z łazienki? Zawsze chodziłem się po nim kąpać, a teraz jest strasznie zimno. Wyjrzałem z drzwi od łazienki i ujrzałem śpiącego Keya. Może jeszcze się obudzi.
Wyszedłem z łazienki po 30 minutach i stanąłem przed oknem. Te wszystkie światła. Słońce już dawno zaszło, w końcu jest jakoś po północy. W końcu wszedłem do łóżka i delikatnie przyciągnąłem Kibuma do siebie tak,że leżymy na łyżeczki. Oczywiście Bummie jest wyższy, ale i tak bardziej się skula. Ułożyłem swoją jedną rękę na jego brzuchu. Pocałowałem w kark i zasnąłem.
***
Otworzyłem oczy i starałem się przyzwyczaić do czegoś innego niż ciemność. Słońce jeszcze nie obudziło się. Nakierowałem wzrok w stronę okna i ujrzałem w nim Kibuma. Jego piękne plecy odziane w niebieską koszulę. Zszedłem troszkę niżej i ujrzałem białe spodnie. Ręce ma skrzyżowane, tak jak zwykle, gdy ogląda wschód słońca. Pociągnął nosem i chyba przetarł oczy. Czemu płacze? Może tęskni za tym wrednym psem. W końcu został u jego rodziców, a ma go od dzieciństwa.
-K..
Jeszcze głośniej skomlał i zakrył sobie usta. Wbiegł do łazienki. Wzdrygnąłem ramionami i przekręciłem się na drugą stronę. Jeszcze sobie pośpię, w końcu wolne.
Perspektywa Kibuma
-Dziękuję.
Mruknąłem, gdy Onew postawił przede mną kawę.
-Co chcesz zjeść?
-Wszystko jedno.
-Okey. Zrobię zwykłe płatki z mlekiem.
-Mhm.
W progu wejścia do kuchni stanął Taemin, robił sobie herbatę i usiadł naprzeciwko mnie. Uśmiechnął się do nas i oczywiście przywitał się. Nagle w jego po przedniejszym miejscu znalazł się Kim. Przeciągnął się w wejściu i podszedł do mnie. Chciał pocałować mnie w usta, ale przechyliłem głowę i trafił w policzek. Na pewno zwęził oczy w ten jego sposób i rozsiadł się obok mnie.
-Co ci rano spadło?
-Mhm.
To mleko jest zajebiście białe, a kulki czekoladowe są ciemne. Jak ja i Jonghyun.
-Bummie.
-Mhm.
-Key!
-Co!
Podniosłem głowę i napotkałem dziwne spojrzenie Jonga. Czego on chce.
-Patrzysz się w tą miskę od naprawdę pięciu minut, coś się stało kochanie? Jesteś zły za wczoraj? Przepraszam.
-Nie jestem zły za wczoraj.
Tylko za to wszystko.
-Bummie.
Położył swoją dłoń na moje kolano, a ja automatycznie spojrzałem się na jego dłoń. Położyłem swoją dłoń na jego dłoni i przeniosłem ją na jego kolano.
-Dziękuję.
Wstałem i wyszedłem z kuchni. Apatyczni ludzie nie powinni istnieć.
***
-Oh I don't know.Why you're not there.I give you my love,but you don't care.So what is right.. Oh.
Panorama całego miasta jest taka piękna. Cieszę się,że Jonghyunowi spodobał się mój pomysł, z tym oknem. Ale teraz nie ma nic znaczenia. Nawet chyba wiem co zrobię. Muszę odpocząć. Może Jonghyun zrozumie wtedy czym tak naprawdę dla niego znaczę.
-Key! Idziesz na obiad?
Podskoczyłem,słysząc czyjś głos. Minho.
-Tak, idę.
-No to choć. Przytrzymał mi drzwi i pierwszy zszedłem ze schodów i pojawiłem się w kuchni.
-Ramen?
-Tak! Mam nadzieję,że tym razem zjesz.
Jinki posłał mi słaby uśmiech i od razu usiadłem na swoim miejscu i zacząłem jeść. Póki nie ma Jonghyuna.
-Dziękuję.
Mruknąłem i włożyłem naczynie do zmywarki.
-Idę się przejść.
-Tylko wróć,przed 23, dobrze?
-Dobrze Jinki.
Poprawiłem się trochę w pokoju i wyszedłem z domu z ulgą. Długi spacer na pewno mi posłuży.
***
-Oh I don't know. What can I do. What else can I say, it's up to you. I know we're one,just me and you.
Wszedłem do domu i na korytarzu ściągnąłem buty. Złapał mnie deszcz.
-Co tam śpiewasz?
-Nic.
Zbyłem Taemina i od razu skierowałem się do pokoju. Otworzyłem drzwi i ujrzałem Jonga siedzącego na łóżka. Ciekawe czy zauważył obraz. Położyłem buty na ich miejscu, najpierw je oczyszczając. Poprawiłem włosy i ściągnąłem bluzę i koszulę. Przemokłem do suchej nitki. Założyłem tym razem zwykły t-shirt i ściągnąłem spodnie. Mhm. W domu jest dość ciepło, ale może będzie trzeba gdzieś wyjść. No i wciągnąłem na siebie czarne spodnie. Skierowałem się do łazienki w celu wysuszenia mokrych ciuchów. Wstał. Tak jak się spodziewałem, usiadł na koszu z praniem.
-Kibum. Co się dzieje? Nie lubię, gdy nic nie mówisz.
-Nic.
Czemu mam tak bardzo ogromną ochotę go pocałować.
-Bummie.
Spojrzałem na niego w lustrze i zacząłem zmywać makijaż. A to oznacza,że już dzisiaj nigdzie nie wychodzę. Po zmyciu tego wszystkiego, umyłem twarz i zacząłem się kremować. A on nadal siedzi na tym pierdolonym koszu.
-Kibum. O co chodzi?
-O nic. Ile razy mam to mówić!?
Odwróciłem się w jego stronę i machnąłem dłońmi, co spowodowało,że krem pod oczy wyleciał mi z dłoni. Oczywiście znalazł się w wannie. Mój rozmach jest genialny. Pięć metrów. Jonghyun podniósł tubkę i położył ją za mną na umywalce, tym samym opierając się o nią po moich bokach. Nie dość,że wkurwiasz mnie, to jeszcze chcesz seksu.
-Może tak s...
-Nie, nie i jeszcze raz nie!
Wyrwałem się z jego ''objęć'' i wyszedłem z łazienki jak i z pokoju. Zawsze seks na zgodę u nas działał, ale teraz tutaj to nic nie da. Ważniejsze są słowa i czyny.
-Kibum!
-Mhm?
Zrezygnowałem z zejścia ze schodów i powędrowałem za Taeminem do pokoju jego i Minho. Usiadłem na ich kanapie i po prostu wtuliłem się w maknae.
-Słabe i ciche dni?
-Można tak powiedzieć.
-Nie martw się. Wszystko będzie dobrze.
-Też mam taką nadzieję.
***
Dobrze,że leżę na boku. Przynajmniej nie zachłysnę się własnymi łzami. Poduszka będzie cała mokra. Jak zawsze. Dosyć mam tego,że nie docenia mnie. Nie docenia mnie ta osoba, która powinna to robić. Ja go zawsze chwalę jak coś dobrze czy nawet nie do końca dobrze wyjdzie mu coś. Wsparcie jest bardzo ważne. Zawsze go potrzebuje. Wsparcia i Jonghyuna. Ostatnio coraz bardziej oddalamy się od siebie. Cicho wyszedłem z łóżka i usiadłem po turecku przed szybą. To piękne gwieździste niebo. Wszystkie światła i bardzo małe samochody. Wieżowce i kolejne szyby. Lecz i tak są za daleko by ktoś inny cokolwiek widział z innego apartamentowca. Już powoli zaczynam wątpić w to czy mnie kocha. Z Jonghyunem potrafiliśmy kochać się co drugą noc. Oczywiście jak pozwalały nam warunki zespołowe. A ostatnio robiliśmy to z dwa tygodnie temu. Nawet nie wiem kiedy, ale zasnąłem na podłodze przy oknie.
***
-Kibum? Kochanie?
-Mhmm.
Odwróciłem się w drugą stronę i podkuliłem nogi.
-Kibum. Obudź się!
-Nie śpię.
Odpowiedziałem ze swoistym spokojem, nawet nie otwerając oczu.
-Czemu nie spałeś w łóżku? Będzie cię wszystko teraz boleć.
Złapał mnie pod pachami i postawił na nogi. Ja tylko westchnąłem i powędrowałem w stronę szafy. Chciałbym go przytulić, dotknąć jego szyi i torsu. Ucałować te duże usta, ale nie mogę. Wyciągnąłem jakąś bluzkę i spodnie. Zerknąłem za okno i zapowiada się dość ciepło. W łazience wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i zacząłem układać włosy. Jeszcze krem BB i czarna kredka, która w tym momencie tworzy ze mnie słodkiego szczeniaczka. Wyszedłem z łazienki i spojrzałem na Kim'a. Ten patrząc mi się w oczy, oblizał usta. Pojebało go i to do końca.
***
Perspektywa Onew'a.
Wytarłem dłonie w ściereczkę i wziąłem telefon do dłoni, szybko odbierając połączenie.
-Onew. Zgadzam się jakby co. Zasłużyliście.
-Emm? Na co?
-Kibum do mnie dzwonił w sprawie przedłużenia wam wolnego. Został Wam tydzień macie już miesiąc.
-Faktycznie przyda nam się dłuższa przerwa. Dziękujemy hyung.
-Okey. Do widzenia.
-Do widzenia.
Odłożyłem telefon i zamknąłem gaz. Od razu skierowałem się w stronę pokoju Keya i Jonghyuna. Już chciałem zapukać,lecz przerwał mi krzyk młodszego Kima.
Perspektywa Kibuma.
-Nie dotykaj mnie!
Ponownie wyłożyłem z szafy to co miało być już w walizce.
-Wytłumaczysz mi to.
Warknął i złapał mnie za nadgarstek. Posłałem mu złowrogie spojrzenie i w końcu wybuchłem.
-Mam dosyć tego,że nie doceniasz mnie! Nawet nie chciałeś zobaczyć mojego obrazu! Robiłem go także z myślą o tobie! Te bluzki. Widziałeś je chociaż?! Sam ci je zrobiłem. Kto sprząta, kto pierze, kto prasuje, kto cie chwali?! Zawsze cię chwalę, zawsze. Zrobisz coś dobrze, jestem z ciebie naprawdę zadowolony. Ale ty nie zauważasz moich czynników. Mi wystarczy jak podejdziesz do mnie, ucałujesz delikatnie i powiesz ''dobra robota Bummie''. Ale nawet nie ma dojrzenia tego. Ja wiem,że możesz nie widzieć tego jak piorę, sprzątam, bo gdy ma się ciągle czysto to nie zauważa się tego. Brakuje mi ciebie! Nie chodzi mi o zbliżenia, ale o zwykłe delikatne przytulenie. Może zrozumiesz to wszystko w ciągu tego miesiąca.
-Jakiego miesiąca?
Wyszeptał,patrząc na mnie dużymi oczyma.
-Mamy wolne cały miesiąc. Widać,że każdy z nas potrzebuje trochę spokoju. A ty najbardziej. Choć już masz go od półtora tygodnia.
Wziąłem jeszcze z łazienki ulubione kosmetyki i zgarnąłem wszystkie swoje szkice i inne tego podobne z mojego kącika. Wyszedłem z pokoju i pożegnałem się z chłopakami. Muszę odpocząć od Jonghyuna, od tego całego domu.
Perspektywa Onew'a.
-Jonghyun?
Drugi raz w życiu widzę jak Jonghyun płacze.
-Jestem idiotą. Czemu posłuchałem się wtedy Minho. Czemu posłuchałem się tego pierdolonego Choi! Widzisz to! Widzisz jakie to piękne! Widzę tutaj jego część serca.
Podążyłem wzrokiem za jego ręką i wydałem cichy okrzyk zadowolenia.
-Wow.
Kim wybuchnął jeszcze większym płaczem. Usiadłem obok niego i delikatnie dotknąłem jego ramienia. Zrozumiał to wszystko. Widzę to po nim. Szkoda,że Kibum trzyma wszystko w sobie. Nie wygaduje się nikomu.
-Wiesz gdzie on pojechał?
-Zapewne do swoich rodziców.
-No to pojedź tam. Ale daj mu trochę czasu.
-Myślisz,że to dobry pomysł?
-Nie proponowałbym wtedy.
Uśmiechnąłem się do niego i wyszedłem z pokoju. No to ja także muszę sobie zorganizować wakacje.
***
Perspektywa Kibuma.
Nie ma to jak zaszyć się we własnym pokoju. Z jednej strony cieszę się,że tu przyjechałem, ale chciałabym by Jonghyun był tu ze mną. Zawsze cieszył się jak mógł tutaj ze mną przyjechać. Mocniej wtuliłem się w poduszkę. To jest pierwsza nasza poważniejsza kłótnia. Choć mam teraz wyrzuty sumienia,że tak na niego krzyczałem.
-Hyung?
Oderwałem się od poduszki i zobaczył w progu swojego pokoju Alexa.
-Alex!
Krzyknąłem i szybko podbiegłem do niego, wtulając się.
-Cześć hyung. Dawno się nie widzieliśmy. Co cię sprowadza do Daegu?
-Chciałam przyjechać do rodziców.
-A jest Jonghyun hyung?
Alex zaczął rozglądać się po pokoju, lecz ne napotkał żadnej dodatkowej osoby.
-Został w Seulu.
-Szkoda, a przyjedzie jeszcze hyung?
Pierwszym powodem dla którego tak rzadko tu przyjeżdżam jest ciągłe ''hyung''. Drugim oczywiście praca.
-Raczej nie.
Mlasnąłem i zszedłem z chłopakiem do kuchni.
-Umma co dzisiaj na obiad?
-Ramen!
-Okey.
Westchnąłem i usiadłem z Alexem w salonie.
-Opowiadaj jak tam hyung!
-Wszystko okey. Mamy teraz cały wolny miesiąc. Zostaje tutaj chyba na dwa tygodnie.
-Jutro jest mecz! Chcesz iść hyung? Akurat Eva zrezygnowała.
-Eva? Ta Eva z Włoch?
-Tak! Jesteśmy razem.
-Ano to gratulacje Alex!
Klepnąłem go po plecach i szeroko się uśmiechnąłem. Zawsze będę pamiętać jak Eva wzdychała do Alexa.
-A to szkolny mecz, tak?
-Tak hyung.
Uśmiechnął się do mnie i poszliśmy do kuchni zjeść obiad.
***
-Kibum!
Odwróciłem się i ujrzałem jakąś grupkę chłopaków zbliżającą się w moją stronę.
-Kibum! Ten Kibum?
I tym razem żeńskie głosy. Pierwsze podleciały dziewczyny.
-Key!
-Cześć dziewczyny.
-Dasz nam autografy, prawda?!
-Jasne, ale proszę w trakcie meczu i po dać mi spokój. Przyjechałem odpocząć.
-Oczywiście hyung!
No i zacząłem podpisywać różne kartki. Grupka chłopaków,którzy na początku zawołali mnie usiedli obok Alexa i zaczęli rozmawiać.
-Dzięki.
Uśmiechnąłem się do nich i dziewczyny odeszły z piskiem.
-Kim Kibum. Co cię tutaj sprowadza.
-A to już nie można obejrzeć mecz w którym bierze udział moja była szkoła?
Zaśmiałem się i próbowałem przypomnieć sobie trzech chłopaków.
-Heechul Kibum. Heechul.
-Czekaj. Ten Heechul,który zawsze musiał sprzątać szkołę?
-Tak ten.
-Ano to ty to Jinki i Eunhji.
-Czyli już pamiętasz wszystkich.
No i tak naprawdę przegadaliśmy cały mecz. Zdarzyło się,że ktoś z byłej szkoły poznał mnie. Czasem były to obelgi, a czasem krzyki zaskoczenia.
-Widzisz hyung ile osób cię pamięta.
-Kto nie pamiętałby ikony mody.
-Albo po prostu odważnego nastolatka?
Mruknął Jinki. Zaśmiałem się pod nosem.
-Nadal gustujesz w facetach?
-Boże ciszej! Tu są fani SHINee.
-Okey, okey.
A ja tylko pokiwałem głową. Skapneli się o co chodzi.
-Dość często nauczyciele cię wspominają. Jak zwykle stara jędza krytykuje twój wygląd. Właśnie nawet teraz przygląda się tobie.
-Naprawdę!? Gdzie jest.
Heechul wskazał mi dłonią, a mi szczena opadła. Jak 55 letnia kobieta może wyglądać jak na 40 po tym jak wyglądała na 60.
-To już jest chodzący plastik.
Poprawiłem włosy i uśmiechnąłem się do byłej nauczycielki. Skinąłem głową i ta odwzajemniła gest. Nie ten pierwszy ale drugi.
-Kim Kibum! Nie wierzę własnym oczom.
Przekręciłem głowę na prawo i ujrzałem emm właśnie kogo?
-Ja pierniczę. Spieprzaj.
Warknął Eunhji.
-Widzicie to. Kto tu się zjawił. Jedyny homo..
Szybko zatkałem mu usta dłonią, a ten ją odepchnął.
-Możesz być cicho!?! Nie wspominaj niczego. Są tu fani zespołu.
-No tak. Przecież Bummie dostał się do zespołu.
Przegryzłem wargę słysząc to jak mnie nazwał. Tylko Jonghyun może tak na mnie mówić. Nie cicho. Ja tu jestem by odpocząć od niego. Ja pierdole, jak mogę odpocząć od kogoś kogo kocham. Wstałem i zaśmiałem się w myślach. Jestem od niego wyższy o więcej niż głowę. To już Jonghyun jest wyższy od niego.
-Możesz odejść? Nie mamy ochoty na wasze towarzystwo.
-Choć Chan. Ma rację.
-Niech wam będzie.
Posłał mi złowrogie spojrzenie i odeszli. Usiadłem z powrotem i spojrzałem znacząco na Eunhjiego. Jest cały czerwony ze śmiechu.
-A temu co znowu?
-Nie może uwierzyć,że jesteś o tyle wyższy od Chana.
-Faktycznie.
Także się zaśmiałem i opuściliśmy trybunę. Moja była szkoła od zawsze była bogata i w to miejsce dali chyba najwięcej pieniędzy.
-Alex możesz mi powiedzieć kto to ten cały Chan?
-Nie pamiętasz go?
-Nie za bardzo.
-Przecież to on kręcił z dyrektorką szkoły.
-Czekaj, czekaj. Ten. O ja pierniczę.
Spojrzeliśmy na siebie znacząco i odprowadziłem Alexa do jego domu. W końcu hyung musi opiekować się młodszymi.
-Fajnie,że przyjechałeś.
Objął mnie w tali i wtulił swoją głowę w mój tors. Także go objąłem i pogłaskałem po głowie. Taemin także był taki jak on, gdy miał 17 lat.
-Cześć Alex.
-Pa hyung. Trzymaj się. Wszystko będzie dobrze.
Uśmiechnął się do mnie pocieszająco i zniknął za drzwiami swojego domu. Ja za to zacząłem kierować się w kierunku domu rodziców. Tak bardzo chciałbym by Jonghyun był tu ze mną. By mówił do mnie cokolwiek. Kocham jego głos. Jest taki specyficzny. Nie.Nie! Znowu będę płakać. Zacząłem biec w stronę domu.
-Kibum!
Już miałem wbiec do domu jak ktoś mnie zawołał. Odwróciłem się i ujrzałem ojca. Właśnie wysiadł z auta.
-Appa!
Przywitałem się z nim i weszliśmy do domu.
-Cześć Kochanie.
Mama pocałowała tatę i ojciec dał coś ummie.
-Byłem na wyjeździe służbowym. Zawsze przywożę coś twojej mamie.
-Rozumiem.
Te ich spojrzenia i uśmiechy. Złożyłem ręce jak do modlitwy i przystawiłem do ust. Nie mogę płakać. Nie mogę płakać.
-Jesteś sam czy z Jonghyunem? A może wszyscy przyjechali.
-Sam.
-Coś się stało?
-N-nie.
Zadrżałem.
-Co się stało Kibum.
Ojciec spojrzał na mnie ze zmartwieniem.
-Jonghyun ostatnio nie zauważa moich starań. Tak to ujmę.
-Nie chwali Cię?
-W końcu nasz Kibumek potrzebuje być ciągle chwalonym.
-Mamo.
Jęknąłem i zabrałem jej dłoń z moich włosów. Ta tylko pocałowała mnie w czubek głowy.
-Po prostu, brakuje mi tego zwykłego ''Piękne,Kochanie'' albo ''dobra robota Key!''.
-Może po prostu jest zapracowany?
-Albo jest leniem, gdy chcę by zobaczył co dla niego zrobiłem.
-O czym mówisz?
Mama położyła przed nami wszystko co do obiadu i zaczęliśmy sobie nakładać.
-Zrobiłem dla siebie jak i głownie Jonghyuna obraz z puzzli. Z trzydziestu tysięcy elementów. Piękny krajobraz. Zawołałem go, bo nie chciałem ryzykować ściągając to na dół. Ale ten nawet nie przyszedł. I nie zauważył obrazu przez trzy dni, póki mu wszystkiego nie wykrzyczałem.
-A co on wtedy robił?
-Chyba oglądał mecz z Minho.
-A może Minho coś mu powiedział?
-Nie mam pojęcie, ale to nie pierwszy raz.
Mruknąłem i zacząłem jeść. Tata spojrzał na mnie ze zmartwieniem. Ehh.
***
Perspektywa Jonghyuna.
Stoję pod tymi drzwiami już dobre pół godziny. Nie wiem czy zapukać czy nie. Jeszcze Key ma włączoną na cały dom muzykę. Słysze bardzo doskonale bo jego okno znajduje się nad drzwiami wejściowymi. I coś tam jęczy razem z piosenką. Dobra. Muszę to robić, muszę przeprosić mojego Kibuma. Zapukałem. Zrobiłem to.
-Och! Jonghyun. Witaj.
-Dzień doby Pani Kim.
Ukłoniłem się kobiecie i już chciałem coś powiedzieć, ale muzyka ucichła i ze schodów zbiegł Bummie.
-Przyszły moje książki?!
-Raczej coś lepszego.
-Pani Kim.
Key stanął w drzwiach i spojrzał się na mnie beznamiętnie. Tak jak to robił przez ostatnie dni w Seulu.
-Bummie.
-Po co tu przyjechałeś?
-Chciałem z tobą porozmawiać.
-Ale.
-Wejdź Jonghyun.
Oboje przepuścili mnie w drzwiach i położyłem swoją torbę obok schodów. W odbiciu lustra ujrzałem jak Key ociera oczy i potem całą twarz.
-Kibum my i tak z ojcem wychodzimy, mam nadzieję,że nie zabijesz Jonghyuna?
-Mamo.
Warknął, a jego mama tylko się zaśmiała.
-Dzień dobry.
Skłoniłem się przed ojcem Kibuma i jego rodzice wyszli.
-Nie wierzę,że tu przyjechałeś.
-To źle?
Już dawno przyzwyczaiłem się,że Key nie zwraca się do mnie formalnie. Sam mu tego zakazałem od początku naszego poznania. Westchnął i spojrzał na mnie z łzami w oczach. W czasie jego wyjazdu przeszukałem cały nasz pokój. Odkryłem te bluzki, jeszcze jakieś bluzy i cały ten porządek. Kibum naprawdę wkłada w całe nasze cztery kąty wiele miłości. Złapałem jego dłonie i spojrzałem się w jego oczy. Cholerna szyja. Autobus był strasznie niewygodny a jeszcze Bummie jest ode mnie wyższy.
-Przepraszam. Za wszystko. Wiem,że nie zauważałem twoich starań. Wiem,że zaniedbywałem cię ostatnio. Chcę byś wiedział,że kocham cię i nie chcę byś czuł się nie dowartościowany.
Mój króliczek wtulił się we mnie. Objąłem go w talii, przyciskając jeszcze bardziej do siebie.
-Ten obraz jest naprawdę piękny. Dodałem zdjęcie na instagrama,że dostałem go od wyjątkowej mi osoby.
-Ciesze się,że ci się podoba.
-Podoba mi się tak jak ty.
Delikatnie odsunąłem go od siebie i spojrzałem w jego oczy. Po chwili na usta i znowu w oczu. Kibum wsunął swoje dłonie w moje włosy i złączył upragnione wargi w pocałunku. Przejechałem dłońmi po jego plecach i zatrzymałem się na ich końcu. Złączyłem swoje dłonie i przyciągnąłem Kibuma do siebie. Uwielbiam czuć jego ciało. A najlepiej gdy nie mamy górnej części garderoby. W pewnym momencie poczułem coś mokrego na policzkach. Otworzyłem oczy i nie przerywając pocałunku, zacząłem obserwować wylatujące łzy z jego pięknych oczy. Moja lewa dłoń znalazła się w pewnym sensie kawałek na szyi i na szczęce Kibuma. Nasze pocałunki zaczęły być coraz leniwsze,aż oderwaliśmy się od siebie. Kibum oparł swoje czoło o moje.
-Nie płacz Bummie. Ja wiem,że łzy pokazują jak wiele człowiek przeżył i jak jest mocny,ale nie płacz.
Delikatnie otarłem jego łzy pod oczami. Nagle Key oderwał się ode mnie i ściągnął bluzkę, także zrobił to samo z moją.
-Łazienka?
Zapytałem i on tylko pokiwał głową na ''tak''. Weszliśmy pod schodach do łazienki i rozebraliśmy się do końca. Kibum odkręcił wodę i przez chwilę czekaliśmy aż wanna zapełni się do połowy. Weszliśmy do niej i Kibum oparł całe swoje ciało o moje. Już nigdy więcej nie posłucham się Minho, ani nie zaniedbam mojego króliczka.
***
Perspektywa Kibuma.
-Kibum wróciliśmy !
Usłyszałem krzyk mamy, dokładnie po tym jak doszliśmy. Odetchnąłem i krzyknąłem ''dobrze''.
-Gdzie jesteście?
-W łazience.
-Skąd wiedziałaś,że nie śpią?
-To akurat było do przewidzenia.
Usłyszeliśmy ostatnie słowa rodziców zanim weszli do swojego pokoju. Ledwo wyszedłem z wanny i wziąłem dwa ręczniki. Rzuciłem jeden Jonghyunowi i następnie ubrałem się w czyste bokserki i jakąś koszulkę. Oczywiście nie zapomniałem o moim skarbie.
-Nom. To ile jeszcze tutaj zostaniesz?
-Zostaniemy jeszcze tydzień. Na spokojnie zajmiemy się sobą.
I ponownie złączyłem nasze usta.
Czasem zwykły czas potrafi pokazać pewne rzeczy.
xiexie,
H.T